Według sondaży to  Emmanuel Macron jest faworytem pierwszej rundy wyborów prezydenckich we Francji. Na podstawie ostatniego badania przeprowadzonego w piątek przez ośrodek Ifop-Fiducial dla Paris Match, CNews i Sud Radio, poparcie dla Macrona wzrosło o 0,5 proc. i wynosi obecnie 24,5 proc. Jednak jego rywalka – Marine Le Pen – depcze mu po piętach z wynikiem 22 proc. 

Po skandalu ws. zarzutów fikcyjnej pracy najwięcej poparcia stracił  kandydat Republikanów Francois Fillon. Według sondażu może liczyć na 19 procent głosów, zaś jego rywal z ugrupowania Nieustępliwa Francja – Jean-Luc Melechon na 18 procent. Socjalista Benoît Hamon może uzyskać 9 procent głosów, zaś kandydat partii centrowej Nicolas Dupont-Aignan na 4 procent.

Dziennik „Le Monde” zauważa, że Polacy mieszkający we Francji najbardziej boją się wygranej populistów. „Polacy obawiają się powrotu ograniczeń związanych z podejmowaniem pracy we Francji” – pisze dziennik. „Le Monde” przytacza słowa przewodniczącego Francuskiej Izby Przemysłowo-Handlowej w Polsce Macieja Wituckiego, który stwierdził, że obserwując kampanię prezydencką można odnieść wrażenie, iż wszystkie nieszczęścia, z którymi boryka się V Republika, są związane z emigracją zarobkową lub pracownikami delegowanymi. Gazeta zwraca uwagę, że Polacy są zaniepokojeni powrotem demagogii i populizmu w politycznej debacie. „Zaczyna się straszenie polskim hydraulikiem” – ironizują rozmówcy dziennika.

Z kolei w artykule opublikowanym przez portal Quartz, autor zwraca uwagę, że pojęcie „głos muzułmanów” jest we Francji pewnym tabu: ,,Politycy starają się unikać tego jak ognia”. Niemniej jednak nawiązując do słynnej debaty z 2012 r., portal przypomina, że dzięki poparciu dla zmian w prawie wyborczym (Chodziło o przyznanie prawa wyborczego w lokalnych wyborach obywatelom spoza UE – przyp. red.), ówczesny kandydat socjalistów Francois Hollande pokonał ubiegającego się o reelekcję Nicolasa Sarkozy’ego. Tradycyjnie, francuscy muzułmanie głosują na lewicę – czytamy w Politico.eu. Populacja muzułmanów we Francji osiągnęła już 6,5 milionów osób (dane z 2015 r.). 

Komentatorzy zwracają uwagę, że w tegorocznych wyborach wielką rolę będzie pełnić tradycyjna debata telewizyjna. „Do tej pory kampania prezydencka toczyła się w mediach społecznościowych ale w tych wyborach możemy zaobserwować wielki powrót telewizyjnej debaty” – pisze „Le Monde”. Dziennik zwraca szczególną uwagę na zamach terrorystyczny, który miał miejsce w miniony czwartek. Wydarzył się on podczas wywiadu z jednym z kandydatów na prezydenta Nicolasem Dupont-Aignan. – To będzie bardzo szczególna kampania. Wpisuje się w nią szereg tragedii – powiedział jeden z dziennikarzy kanału France 2, relacjonując zamach w Paryżu. 

Natomiast w komentarzu Sudhira Hazareesigna dla portalu Politico czytamy, że Le Pen może czuć się zwyciężczynią tegorocznych wyborów. Autor podkreśla, że Le Pen udało się uzyskać poparcie kobiet, klasy robotniczej, mieszkańców małych miejscowości oraz wsi. „Siedmiu na dziesięciu wyborców uważa partię Le Pen za zwykłe ugrupowanie” – zaznacza Hazeerisign. Jednocześnie zwraca uwagę, że choć w sondażu palmę pierwszeństwa dzierży Emanuel Macron, „nieprzewidywalne zachowanie wyborców może doprowadzić do zwycięstwa liderki Frontu Narodowego”. 

„Le Figaro” zauważa, że w wyborach prezydenckich będą rywalizować ze sobą dawni partyjni koledzy z Partii Socjalistycznej: Macron i Hamon (Macron w latach 2006-2009 należał do francuskich socjalistów – przyp. red.). „Le Figaro” przypomina, że do tej pory obaj kandydaci zachowywali przyjacielskie relacje, niemniej jednak partyjni koledzy Hamona podsycają wzajemną rywalizację i potencjalny konflikt. „Socjaliści już zapowiadają, że jeżeli Macron wygra, socjaliści nigdy nie poprą jego polityki” – przypomina „Le Figaro”. 

Izraelski dziennik „Jerusalem Post” stwierdza z kolei, że kluczowym dla zwycięstwa Francois Macrona będą głosy mniejszości żydowskiej. „Żydzi widzą poglądy Le Pen pokrywają się z poglądami jej ojca, który prawie negował Holocaust w czasie swojej kampanii. Dla Żydów to ogromne zagrożenie”. Dziennik zauważa również, że pomimo swojej otwartej niechęci wobec Arabów, poglądy Le Pen na temat szeroko pojmowanej „francuskości” nie znalazły poparcia wśród mniejszości żydowskiej. 

Holenderski dziennik „NRC Handelsblad” podaje, że w tegorocznych wyborach prezydenckich we Francji pojedynek nie toczy się między lewicą a prawicą. „To wybór między zamkniętą, a otwartą na globalizm republiką” – czytamy w dzienniku. „NRC Handelsblad” podkreśla, że zaciera się również granica pomiędzy liberalnym Macronem, a nacjonalistyczną Le Pen: „W ich ostatnich wypowiedziach nie padają ani argumenty klasycznie prawicowe ani typowo lewicowe”. Walka pomiędzy Macronem, a Le Pen jest zażarta, pisze „NRC Handelsblad”.