- Uważam, że się wyciąga jakieś głupoty, tak podejrzewam, nie wiem na 100 proc. że wjechali na parking, żeby odbyć rozmowę, bo się umówili, że będą współdziałać – mówił w Polskim Radio 24 Marcin Święcicki z Platformy Obywatelskiej, odpowiadając na pytanie o brak kontroli kontrwywiadowczej przedstawicieli rosyjskich służb w siedzibie Służby Kontrwywiadu Wojskowego za czasów Donalda Tuska.

"Pod lupą śledczych znalazły się m.in. wizyty Rosjan w siedzibie SKW oraz delegacje gen. Janusza Noska oraz Piotra Pytla w Rosji. Według świadków przebywający w Polsce funkcjonariusze FSB mieli możliwość swobodnego poruszania się po siedzibie SKW, a na służbowym parkingu stał ich samochód, którego nie sprawdzono m.in. pod kątem urządzeń szpiegowskich. Takich przywilejów nie mieli oficerowie SKW, którzy podczas wizyty w Rosji byli pod stałą obserwacją i kontrolą FSB" - informowała kilka miesięcy temu "Codzienna".

CZYTAJ WIĘCEJ: Tusk wezwany na przesłuchanie! Będzie pytany o tajną umowę ze służbami Putina

O to właśnie był pytany poseł Święcicki.

- To nie była głupota? Żeby bez kontroli wjeżdżali? - dopytywał prowadzący program.

A czy inne samochody, które wjeżdżają tam codziennie każdego dnia, są kontrolowane?

– odpowiedział poseł PO.

Szuka się specjalnie czegoś na Tuska, by go dopaść, nie patrząc na to, co faktycznie robiono, czy było jakieś zagrożenie dla polskich interesów

– mówił Marcin Święcicki, poseł PO.



Przypomnijmy pod lupą śledczych znalazły się m.in. wizyty Rosjan w siedzibie SKW oraz delegacje gen. Janusza Noska oraz Piotra Pytla w Rosji. Według świadków przebywający w Polsce funkcjonariusze FSB mieli możliwość swobodnego poruszania się po siedzibie SKW, a na służbowym parkingu stał ich samochód, którego nie sprawdzono m.in. pod kątem urządzeń szpiegowskich. Takich przywilejów nie mieli oficerowie SKW, którzy podczas wizyty w Rosji byli pod stałą obserwacją i kontrolą FSB.

Zarzuty postanowiono gen. Januszowi Noskowi oraz jego następcy na stanowisku szefa SKW Piotrowi Pytlowi. Wydział wojskowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie zarzuca im przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści.