– Pan minister (Antoni Macierewicz – przyp. red.) pełni niezwykle ważną funkcję z punktu widzenia polityki obronnej, więc teraz uaktywniła się agentury wpływu. Myślę oczywiście o rosyjskiej agenturze wpływu, która nadal ma w Polsce silne przełożenia – podkreśla w rozmowie z Dorotą Kanią premier Jan Olszewski.

Sukcesowi szczytu NATO w Warszawie i obecności wojsk Sojuszu w Polsce towarzyszą nieustanne ataki na ministra obrony. Gdzie leży ich przyczyna?
Odbieram te ataki jako rzecz naturalną. Pan minister pełni niezwykle ważną funkcję z punktu widzenia polityki obronnej, więc teraz uaktywniła się agentury wpływu. Myślę oczywiście o rosyjskiej agenturze wpływu, która nadal ma w Polsce silne przełożenia. Rosja będzie robiła wszystko, co tylko jest możliwe, żeby jego działania pokrzyżować. 

W chórze krytyków jest także opozycja. 
Mamy do czynienia z tak zwaną totalną opozycją. Zawsze w propagandzie radzieckiej, a teraz rosyjskiej, są ludzie, którzy odgrywają rolę pożytecznych idiotów. W sytuacji politycznej, która się teraz w Polsce wytworzyła, niestety te działania są naturalne. Niezależnie od wszystkiego, zadania, które wykonuje minister Macierewicz, muszą być wykonane. Myślę, że wszyscy w rządzie i we władzach PiS- u doskonale sobie zdają sprawę. 

Jak pan ocenia wydarzenia związane z Bartłomiejem Misiewiczem?
Patrzę na tę sprawę z pewnym żalem, ponieważ obawiam się, że może na tym stracić cała prawica. Wszystko wyglądało na to, że cała akcja była starannie zaplanowana – nie sądzę, by to było spontaniczne. Sprawa stała się sprawą publiczną, a później sprawą partyjną i jest to najgorszy sposób załatwienia. Bartłomiej Misiewicz odszedł z polityki i sprawa powinna się zakończyć.

Cała rozmowa z premierem Janem Olszewskim w jutrzejszym – świątecznym – wydaniu „Gazety Polskiej Codziennie”.