Stołeczna policja, na polecenie warszawskiej prokuratury okręgowej, będzie sprawdzać, kto podszywał się na jednym z portali społecznościowych pod byłego rzecznika prasowego MON Bartłomieja Misiewicza i publikował w jego imieniu posty. Zawiadomienie w tej sprawie złożyło Ministerstwo Obrony Narodowej.

Jak poinformował rzecznik prokuratury Michał Dziekański, dochodzenie w tej sprawie wszczęła prokuratura.

Przekazaliśmy je do prowadzenia stołecznej policji. Prowadzone jest w sprawie podszywania się przez nieustaloną osobę pod pana Bartłomieja Misiewicza, poprzez utworzenie na portalu Facebook profilu na jego dane i publikowanie w jego imieniu i z wykorzystaniem jego wizerunku i danych osobowych, postów w celu wyrządzenia mu szkody osobistej 

– powiedział.

Za taki czyn grozi do trzech lat więzienia.

CZYTAJ WIĘCEJ: Kompromitacja mediów. News o Misiewiczu w Elblągu powstał na podstawie jednego zdania

W lutym tego roku minister obrony narodowej Antoni Macierewicz zawiadomił prokuraturę o działaniach „noszących znamiona przestępstwa” wobec Misiewicza – ówczesnego szefa gabinetu politycznego i rzecznika prasowego MON.

CZYTAJ WIĘCEJ: Kryminaliści vs MON. Kulisy nagonki na Bartłomieja Misiewicza

Przestępstwa miały polegać m.in. na sfałszowaniu konta Bartłomieja Misiewicza na portalu społecznościowym i „realizowaniu działań prowokacyjnych, których celem było upowszechnianie fałszywych informacji na temat urzędnika MON”, a także na publicznym pomawianiu Misiewicza o działania przestępcze. Jak informował wtedy resort obrony, „minister zwrócił się także do służb specjalnych z wnioskiem o ustalenie osób i środowisk odpowiedzialnych za inicjowanie i popełnianie tych przestępstw”. Zawiadomienie trafiło najpierw do Żandarmerii Wojskowej, następnie do Prokuratury Krajowej i warszawskiej prokuratury okręgowej.