Komendant Główny Policji nadinsp. Jarosław Szymczyk nie ma wątpliwości, że osoby zaangażowane w kontrmanifestacje smoleńskie, próbujące zakłócać przebieg miesięcznic przychodzą tam „żeby porozrabiać”. Szef Policji zwraca również uwagę na agresję i nastawienie osób protestujących przeciwko godnemu upamiętnieniu ofiar katastrofy smoleńskiej.

Wczoraj na łamach portalu niezalezna.pl informowaliśmy, że Cezarego Tomczyka z Platformy Obywatelskiej zainteresowało, jaki jest koszt zabezpieczania miesięcznic smoleńskich przez policję w Warszawie. Skierował pytanie do komendanta głównego i otrzymał odpowiedź – wynika z niej, że koszty wzrosły. Poseł PO obwieścił to na jednym z portali społecznościowych, a sprawą szybko zainteresowało się TVN24. Jednak ani Tomczyk, ani dziennikarze z ul. Wiertniczej nie pofatygowali się, żeby sprawdzić dokładnie, dlaczego zabezpieczanie miesięcznic kosztuje więcej. A odpowiedź jest prosta – chodzi o demonstracje urządzane przez tzw. Obywateli RP.
 
CZYTAJ WIĘCEJ: Nie dajcie się nabrać! Oto cała prawda o policji na miesięcznicach smoleńskich

Odnosząc się do kontrmanifestacji smoleńskich i prób zakłócania przebiegu legalnie organizowanych miesięcznic i rocznic szef polskiej policji zwraca uwagę, że działacze KOD i Obywateli RP przychodzą na Krakowskie Przedmieście z konkretnym nastawieniem, ukierunkowanym na konfrontację.

- Dla mnie to jest sytuacja analogiczna do kibolstwa – ludzie pod płaszczykiem oglądania meczu przychodzą, żeby porozrabiać. Tutaj ludzie pod płaszczykiem organizowania zgromadzenia przychodzą, żeby porozrabiać - mówił na antenie RMF FM nadinsp. Jarosław Szymczyk.

Komendant Główny Policji zwraca uwagę na duże różnice w podejściu organizatorów i uczestników miesięcznic smoleńskich oraz protestów i kontrmanifestacji.

- Jedni i drudzy mają prawo protestować. Przy czym jedni – jak widzimy – deklarują swoje przywiązanie do pewnej tradycji, przychodzą, żeby uczcić pamięć osób, które zginęły, natomiast drudzy przychodzą tam ewidentnie w celach konfrontacyjnych – podkreśla szef policji.

Odnosząc się do kwestii kosztów ochrony uroczystości, szef Komendy Głównej Policji stwierdził, że wcześniej „było taniej, bo było bezpieczniej”.

- Dzisiaj pojawiają się ludzie organizujący kontrzgromadzenia, zresztą bardzo mi się podobała wypowiedź jednego z panów redaktorów, który porównał zgromadzenia i kontrzgromadzenia do czytania i palenia książek – to faktycznie jest duża analogia. Dla mnie te kontrzgromadzenia tam naprawdę jest taki do niczego niepotrzebny kwiatek do kożucha. Ale agresja tych ludzi, nastawienie tych ludzi w kontrzgrmadzeniach powoduje, że my musimy dedykować tam coraz większe siły policyjne po to, żeby jednym i drugim zapewnić bezpieczeństwo – mówił na antenie RMF FM szef polskiej policji.