Le Pen bliżej władzy dzięki Hollande’owi

Im bliżej pierwszej tury wyborów prezydenckich we Francji, tym bardziej robi się nerwowo.

Im bliżej pierwszej tury wyborów prezydenckich we Francji, tym bardziej robi się nerwowo. Nawet prezydent Hollande, którego machinacje pozwoliły zatopić kandydata centroprawicy François Fillona na rzecz jego „tajnej broni”, czyli Emmanuela Macrona, stwierdził, że „ta kampania brzydko pachnie”.

W jej rezultacie zyskuje przedstawiciel skrajnej lewicy Jean-Luc Mélenchon. Ten były (?) komunista i trockista szybuje w sondażach, odbierając poparcie oficjalnemu kandydatowi socjalistów Benoit Hamonowi i goniąc drugiego w sondażach Macrona. Jeśli tendencja się utrzyma, to Mélenchon wejdzie do drugiej tury z Marine Le Pen. A wtedy prawdopodobne jest, że większość wyborców nie będzie chciała oddać na niego głosu. Trudno sobie bowiem wyobrazić, by np. Fillon zdołał przekonać prawicowych i centrowych wyborców, aby popierali człowieka, dla którego wzorami są ludzie pokroju Hugo Cháveza, Fidela Castro czy Włodzimierza Lenina. Możliwy staje się zatem wymarzony scenariusz dla Le Pen. Jeśli on się ziści, to François Hollande przejdzie do historii jako ten, który pozwolił Frontowi Narodowemu dojść we Francji do władzy.

 


Źródło:

#Francja #polityka #Unia Europejska

Olivier Bault
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo