Wyrok w sprawie nękania kuchennymi zapachami

  

Nękanie sąsiadów zapachem smażenia i gotowania to forma podlegającego karze "molestowania zapachowego" – uznał Sąd Najwyższy Włoch. Po raz pierwszy w tym kraju zapadł wyrok w sprawie kuchennych zapachów.

"Woń smażeniny po raz pierwszy stała się przedmiotem postępowania sądowego i została uznana za przestępstwo" - tak media interpretują wyrok Sądu Najwyższego, który zapadł po 10 latach batalii, jaką wytoczyli mieszkańcy bloku w miejscowości Monfalcone na północy Włoch lokatorom z parteru, miłośnikom gotowania.

Z ich mieszkania bardzo często dochodził zapach smażonego tłuszczu oraz mocnych przypraw i dym. Stały się one tak dokuczliwe dla pozostałych mieszkańców domu, że sprawę postanowiono skierować do sądu.

Skarżący podkreślili w pozwie, że małżeństwo przy garnkach nie tylko nęka sąsiadów zapachami, ale także hałasami dochodzącymi podczas gotowania. Dodali, że ich mieszkania są do tego stopnia pełne zapachów smażenia i sosów, iż mają wrażenie, że dochodzą one z ich własnej kuchni, a nie z lokalu położonego kilka pięter niżej.

Sąd Najwyższy, do którego dotarł ten kuchenny spór, orzekł, że można wydać wyrok skazujący w sprawie dokuczliwych zapachów nie tylko w przypadku zatruwającej powietrze fabryki czy zakładu produkcyjnego, ale także wobec osób gotujących we własnej kuchni. Sędziowie zatwierdzili tym samym wyrok skazujący na grzywnę, wydany w niższej instancji.

Miłośnicy gotowania z Monfalcone nie zostaną jednak ukarani, bo sprawa, dotycząca lat 2004-07 została uznana od razu za przedawnioną.
Czwartkowa włoska prasa zwraca uwagę, że to orzeczenie może uruchomić lawinę pozwów w sprawie kuchennego sąsiedzkiego "nękania".
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ponad 1100 stron aktu oskarżenia, trzy godziny odczytywania! Senator Gawłowski stanął przed sądem

Zdjęcie ilustracyjne / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Senator Stanisław Gawłowski zostanie przesłuchany w sprawie nieprawidłowości w Zachodniopomorskim Zarządzie Melioracji - zdecydował prowadzący sprawę sędzia Grzegorz Kasicki. Dziś rozpoczął się proces ponad 20 osób, oskarżonych m.in. o łapówkarstwo i pranie brudnych pieniędzy.

Trzy godziny trwało w szczecińskim Sądzie Okręgowym przytaczanie aktu oskarżenia ws. nieprawidłowości przy 26 inwestycjach realizowanych przez Zachodniopomorski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie; w oryginale dokument liczy ponad 1100 stron. Na ławie oskarżonych miało zasiąść ponad 20 osób, w sądzie stawiło się kilkanaście - nie miały takiego obowiązku.

Wśród osób, które pojawiły się na sali rozpraw, byli Stanisław Gawłowski i jego żona Renata Listowska-Gawłowska (oboje zgodzili się na ujawnianie nazwiska i wizerunku). Prokuratura przedstawiła obecnemu senatorowi siedem zarzutów, dotyczą one przyjęcia łapówek w wysokości co najmniej 733 tys. zł w gotówce, dwóch zegarków o łącznej wartości 26 tys. zł i apartamentu w Chorwacji w czasie, gdy pełnił funkcję sekretarza stanu w Ministerstwie Środowiska w rządach PO-PSL. Miał też nakłaniać przedsiębiorcę Krzysztofa B. do wręczenia co najmniej 200 tys. zł łapówki dyrektorowi Zarządu Melioracji. Śledczy postawili mu także zarzuty "prania pieniędzy", ujawnienia informacji niejawnej oraz plagiatu pracy doktorskiej.

Sędzia Grzegorz Kasicki zdecydował, że przesłuchanie Gawłowskiego - ze względu na to, że prawdopodobnie potrwa wiele godzin - odbędzie się jutro.

[polecam:https://niezalezna.pl/307034-gawlowski-zasiadl-na-lawie-oskarzonych-ws-afery-melioracyjnej-powinien-oczywiscie-zlozyc-mandat]

Gawłowski po wyjściu z sali rozpraw powiedział dziennikarzom, że był gotów na składanie wyjaśnień już dziś.

- Chcę się odnieść do wszystkiego tego, co usłyszeliście z ust prokuratora, posługując się dokumentami, które zgromadził prokurator, tudzież innymi, które ewidentnie świadczą, jak rażąco myli się prokurator z tym, o czym mówił na sali rozpraw

- powiedział senator.

Aktem oskarżenia objęto 32 osoby, którym prokuratura zarzuca 94 czyny - najważniejsze dotyczą łapownictwa i tzw. prania brudnych pieniędzy. Osiem osób złożyło wnioski o dobrowolne poddanie się karze; ich wątek został wyłączony do rozpoznania przez sąd rejonowy.

Wśród oskarżonych jest m.in. były dyrektor IMGW Mieczysław O., który miał nakłaniać swojego podwładnego Łukasza L. do wręczenia Gawłowskiemu w formie łapówki dwóch zegarków w zamian za poparcie w konkursach na kierownicze stanowiska. Zarzuty w tej sprawie usłyszał też były starosta koszaliński Roman Sz., były dyrektor Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie Tomasz P., pracownicy tej instytucji, a także przedstawiciele i właściciele firm realizujących inwestycje melioracyjne. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts