​Edward Równy – człowiek, który wpłynął na strategię USA

  

Wielu jest Amerykanów polskiego pochodzenia, którzy osiągnęli sukces i sławę w swoich dziedzinach, nauce, biznesie, aktorstwie czy polityce. Niewielu znajdziemy takich, którzy wywarli wymierny wpływ na strategię polityczno-obronną USA. Spośród kilku, żaden nie kształtował jej tak długo i tak konsekwentnie, jak Edward Równy. 

W kwietniu 1981 r. prezydent Ronald Reagan postawił Równego na czele amerykańskiej delegacji w rozmowach rozbrojeniowych z Sowietami, nadając mu rangę ambasadora. Był to zaledwie powrót Równego po dwóch latach nieobecności w wielkiej polityce. W czerwcu 1979 r. odszedł demonstracyjnie z armii, przechodząc na emeryturę. Oficjalny komunikat nie podawał przyczyn. Wojskowy nie powinien bowiem w żaden sposób podważać kompetencji swych cywilnych zwierzchników. Niesubordynacja groziła w armii amerykańskiej najsurowszymi konsekwencjami, bez wyjątków, o czym przekonał się w czasach Trumana gen. MacArthur. W kuluarach mówiło się jednak, że Równy zaprotestował przeciwko błędnej, jego zdaniem, polityce Cartera wobec Sowietów. 

18 czerwca Jimmy Carter i Leonid Breżniew podpisali w Wiedniu układ SALT II. Traktat spotkał się z ostrą krytyką gremiów tak wojskowych, jak i cywilnych. Równy miał poczucie, że niszczy się dzieło jego życia. W negocjacjach rozbrojeniowych uczestniczył niemalże od ich zarania, czyli od roku 1971, jako przedstawiciel szefostwa połączonych sztabów. Zresztą traktat nie doczekał się ratyfikacji przez amerykański Senat. Już w grudniu 1979 r. Sowieci najechali sąsiedni Afganistan. Agresja przelała czarę, wypełnioną po brzegi przez sowiecką ekspansję prowadzoną od kilku lat na trzech kontynentach, w Azji, Afryce i Ameryce Południowej.

Pierwszym teatrem wojennym Równego była Afryka i Włochy, które przemierzał w składzie 92. Dywizji Piechoty. Po klęsce Niemiec wrócił do USA, gdzie ukończył prestiżowy Yale University. W kilka lat później wrócił na wojenny front, tym razem do Korei. Objął funkcję oficjalnego rzecznika rzeczonego gen. MacArthura. Równy uczestniczył również w pracach strategicznych. Przypomina się często o jego wkładzie w przygotowanie planu inwazji wojsk alianckich ONZ na półwysep Inchon. Wreszcie zszedł na ląd i uczestniczył w działaniach bojowych. Łącznie walczył w siedmiu koreańskich kampaniach. 

Wojna zakończyła się rozejmem, który utrzymał podział półwyspu koreańskiego wzdłuż 38. równoleżnika. Równy kontynuował edukację wojskową. W 1962 r. wrócił na Daleki Wschód. Tym razem to Wietnam Południowy, stał się ofiarą agresji ze strony komunistycznej irredenty. Równy założył na miejscu tzw. Army Concept Team. Grupa owa zajmowała się opracowywanie innowacyjnych rozwiązań na polu walki z rewoltą. W 1965 r. Równy stanął na czele 24. Dywizji Piechoty, tylko że już nie w Wietnamie, ale na terenie Niemiec. Jego sztab mieścił się w Augsburgu. Rok później został zastępcą szefa logistyki dowództwa armii USA w Europie, rozpoczynając imponujący bieg przez kolejne szczeble awansów. Wędrował między trzema kontynentami, europejskim, Waszyngtonem, a Koreą. 

W 1971 r. Równego mianowano zastępcą dowódcy Komitetu Wojskowego NATO. W Brukseli zainstalował Mutual Balance Force Reduction Group, zrazu stając się postacią wiodącą na polu negocjacji rozbrojeniowych. Stanowisko reprezentanta USA w rozmowach SALT pełnił w trakcie kadencji trzech prezydentów, Richarda Nixona, Henry’ego Forda i Jimmy’ego Cartera. W dobie Ronalda Reagana wojskowy odzyskał status głównego negocjatora, reprezentując prezydenta w rozmowach START. Rad Edwarda Równego słuchał jeszcze prezydent George H. W. Bush. W 1990 r. generał otrzymał wreszcie zgodę na zawodowy spoczynek. Czuł się spełniony. Na własne oczy oglądał proces rozkładu „bloku wschodniego”, czyli jarzma sowieckiego nad Europą Środkowo-Wschodnią.

Równy jest jednym z autorów generalnej strategii USA, która przyczyniła się do realizacji takiego scenariusza. Wzruszał się i cieszył obserwując narodziny suwerennej Polski. Nie zapomniał nigdy swych polskich korzeni. Był mocno zaangażowany w sprawy polonijne, od zarania „zimnej wojny”. Jego rodzice przybyli do USA przed I wojną światową, a on sam urodził się w przededniu jej zakończenia, 3 kwietnia 1917 r. Dokładnie 100 lat później, gen. Edwarda Równego, w jego waszyngtońskim mieszkaniu, odwiedził polski wicepremier, minister rozwoju i finansów RP Mateusz Morawiecki. 

Morawiecki wywodzi się z organizacji, która w latach 80., kiedy gen. Równy egzekwował na Sowietach redukcję ich militarnej potęgi, podnosiła, po drugiej stronie „żelaznej kurtyny”, mało wciąż popularny na świecie postulat Polski niepodległej. W duchu tego postulatu dorastał przed dekadami młody Równy, zauroczony osobą Ignacego Paderewskiego. W 1992 r. Równy zrealizował swe wieloletnie marzenie i przyczynił się do sprowadzenie do Polski szczątków pierwszego polskiego premiera. Mateusz Morawiecki wykonał więc symboliczny gest wobec naszego rodaka, który służąc w amerykańskiej armii, sercem nie przestał być Polakiem.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl