W powodzi na zachodzie Kolumbii zginęło 112 osób a co najmniej 120 osób jest rannych. W mieście Mocoa trwa akcja ratunkowa - podaje Reuters.

Ciężkie deszcze w Kolumbii spowodowały, że wylało kilka rzek. Woda przeniosła ze sobą osad i błoto, zniszczyła wiele domów.

"Poinformowano mnie, że mamy 112 osób martwych" – powiedział prezydent Juan Manuel Santos, po przybyciu do Mocoa.

"Wysłaliśmy zespół 150 osób, aby skutecznie odpowiedzieć na zagrożenie. Maszyny zaczęły działać natychmiast" - powiedział Carlos Ivan Marquez, szef jednostki ratunkowej.

Zdjęcia opublikowane w sieciach społecznościowych ukazują ulice wypełnione błotem i zniszczonymi domami oraz mieszkańców szukających ocalałych w gruzach.

"Duża część wielu domów została zabrana przez lawinę, domy w 17 dzielnicach zostały w zasadzie usunięte" – powiedział burmistrz Mocoa, Jose Antonio Castro.