Michał Tusk chce od parlamentarzysty Prawa i Sprawiedliwości przeprosin oraz wpłacenia kilkudziesięciu tysięcy złotych na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej pomocy. Chodzi o posła Marka Suskiego. I tak się akurat składa, że Suski jest członkiem komisji śledczej ds. Amber Gold, przed którą młody Tusk ma zeznawać. 

Na początku marca komisja śledcza do spraw Amber Gold zadecydowała, że przesłucha Michała Tuska. Wniosek o jego przesłuchanie poparło ośmiu członków, a przeciw był tylko Krzysztof Brejza z PO. Tusk ma odpowiadać na pytania związane z wątkiem lotniczy. Amber Gold miało bowiem udziały w kilku innych spółkach, m.in. OLT Express. To właśnie z nią współpracował syn przewodniczącego Rady Europejskiej, który w korespondencji z firmą Marcina P. posługiwał się e-mailem na nazwisko Józef Bąk. 

Choć przesłuchanie ma się odbyć dopiero 21 czerwca, to sam fakt wezwania przed komisję musiał Tuska juniora mocno zirytować. I ruszył do akcji – nie sam, a z pomocą swojego pełnomocnika, czyli Romana Giertycha. Padło na Marka Suskiego,  jednego z członków komisji ds. Amber Gold.

Poszło o wywiad, którego poseł Prawa i Sprawiedliwości udzielił. Powiedział w nim, jak przypomniał „Super Express”, że były premier najprawdopodobniej ostrzegł swojego syna o podejrzeniach wobec piramidy finansowej, a ten przekazał to twórcom Amber Gold. Za te właśnie słowa Michał Tusk chce przeprosin i zadośćuczynienia w wysokości 50 tysięcy złotych na WOŚP. Jeśli Suski tego nie zrobi, do sądu zostanie skierowany pozew.

Trudno dać więc wiarę zapewnieniom Giertych, że jego mocodawca „jako świadek wzywany przez komisję śledczą nie chce stwarzać wrażenia, że zamierza wyłączyć M. Suskiego” ze składu owej komisji.


Roman Giertych podtrzymał wszystko na antenie TVN24, podczas rozmowy z Moniką Olejnik.