- Moskwa wykorzystuje i podsyca strach w społeczeństwie gruzińskim przed "ponowną inwazją". Dlatego pojawiają się analizy lub teksty, że "Rosja jest mocarstwem", "jest nie do pokonania", "przecież to nasi bracia", "wyznają tą samą religię" - mówi niezalezna.pl dr Lasha Tughushi z The Foundation Liberal Academy w Tbilisi. 

W Warszawie w dniach 28-29 marca odbyła się konferencja zorganizowana przez MON i Akademię Sztuki Wojennej, poświęcona wojnie informacyjnej z Rosją. Eksperci z obszaru Międzymorza skupili się na omówieniu wpływu, zasięgu oraz skutków rosyjskiej propagandy. 

W Gruzji, rosyjska wojna informacyjna odbywa się na wielu płaszczyznach i przy pomocy wielu narzędzi. Rosja działa poprzez media, mniejszości narodowe, partie polityczne. Wojna informacyjna jest związana z tym, że nasz kraj chcę integracji ze strukturami NATO i Unii Europejskiej. Większość społeczeństwa, partii politycznych oraz organizacji pozarządowych chcę integracji Gruzji z Zachodem. Jednak około 25 proc. obywateli nie jest pewna kierunku, w którym kraj powinien iść. Właśnie na nią ma wpływ rosyjska propaganda. W naszym kraju nie ma prasy bezpośrednio wspierającej politykę Moskwy. Jednak wielu ludzi ogląda rosyjską telewizję - mówi dr  Lasha Tughushi. 

Dr. Tughushi stwierdza, że Rosja finansuje niektóre organizacje pozarządowe, ma też swoich agentów w Gruzji.

- Wchodzą w grę również interesy na rynku nieruchomości - mówi portalowi niezalezna.pl. 

Od 2008 roku rosyjskie wojska okupują część terytorium Gruzji.

Około 40 kilometrów od Tbilisi znajdują się wojska okupacyjne. Moskwa często wykorzystuje i podsyca strach w społeczeństwie przed "ponowną inwazją". Dlatego pojawiają się analizy lub teksty, że "Rosja jest mocarstwem", "jest nie do pokonania", "przecież to nasi bracia", "wyznają tą samą religie", "a Zachód jest przeciwko rodzinie" - mówi Tughushi. 

CZYTAJ: ​Prof. Viljar Veebel dla niezalezna.pl: W wojnie informacyjnej z Rosją, czas na ofensywę