Po tej informacji już chyba nikt nie będzie miał wątpliwości, że KOD to jedynie przykre wspomnienie. Szefowie Komitetu Obrony Demokracji nie mogą doliczyć się kasy z ubiegłorocznych zbiórek publicznych i planują zawiadomienie prokuratury w sprawie kradzieży. Na swoich działaczy.

"Zarząd Główny Komitetu Obrony Demokracji podjął uchwałę, na mocy której w tym tygodniu do prokuratury rejonowej w Warszawie trafi zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w mazowieckich strukturach organizacji. Chodzi o pieniądze, których nie można się doliczyć po przeprowadzonych w 2016 r. zbiórkach publicznych" - ogłosił dzisiaj serwis wp.pl

Brzydki smrodek związany z finansami nad KOD-em unosi się od dawna. Pojawił się wraz ze skandalem dotyczącym faktur Mateusza Kijowskiego.

"Ponad dziewięćdziesiąt tysięcy złotych – na taką łączną kwotę opiewały faktury, które Komitetowi Społecznemu KOD wystawiła od marca do sierpnia 2016 r. firma MKM Studio. Jej właścicielami są Magdalena i Mateusz Kijowscy, a pieniądze pochodziły z zbiórki publicznej prowadzonej przez KS KOD" - pisaliśmy na początku tego roku.

CZYTAJ WIĘCEJ: ​Firma Kijowskiego wystawiała faktury, a KOD płacił. Pieniędzmi ze zbiórki publicznej

W kolejnych dniach afera narastała, pojawiały się coraz poważniejsze zarzuty (nie tylko wobec Kijowskiego), a kilka dni temu zapadła decyzja o przeniesieniu śledztwa do prokuratury w Świdnicy.

Na tym jednak nie koniec.

"W tym tygodniu do warszawskiej prokuratury rejonowej wpłynie jeszcze jedno zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, tym razem skierowane oficjalnie przez Zarząd Główny Komitetu" - podaje wp.pl

- Wątpliwości Zarządu budzi suma ośmiu tys. zł, która zaginęła z sejfu mazowieckich struktur KOD-u - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską osoba blisko związana z Zarządem Głównym. - Potwierdzam, że na niedawnym zebraniu Zarządu została podjęta stosowna uchwała, w której jego członkowie zobowiązali się do zgłoszenia tej sprawy do prokuratury.


"Zdaniem Zarządu Głównego ktoś te pieniądze najprawdopodobniej ukradł, ale okoliczności zdarzenia muszą wyjaśnić odpowiednie organy państwa. Zarząd chce mieć po prostu jasność, czy doszło do popełnienia przestępstwa" - cytuje serwis anonimowego rozmówcę.

Niezła ekipa "obrońców demokracji".