Nie ma chyba polskiego domu, w którym nie znalazłaby się choć jedna książka wydana przez Państwowy Instytut Wydawniczy. Legendarna instytucja po latach walki o utrzymanie na rynku wydawniczym powraca z nowymi pomysłami i energią. – Nasza działalność nie będzie nastawiona na wartości komercyjne, stąd nie będziemy wydawać fantastyki czy kryminałów. Naszym zamierzeniem jest przywrócenie PIW-owi dawnego prestiżu – mówił podczas dzisiejszego spotkania z dziennikarzami nowy dyrektor PIW dr Łukasz Michalski.

W zeszłym roku Państwowy Instytut Wydawniczy świętował swoje 70-lecie. Powołana tuż po zakończeniu wojny instytucja do 1989 r. obok „Czytelnika” i „Wydawnictwa Literackiego” była jednym z najważniejszych rodzimych wydawców literatury pięknej. Kiedy w 2010 r. ministerstwo Skarbu Państwa ogłosiło plan likwidacji PIW, nad placówką zawisły czarne chmury. Dwa lata później zamierzenie ministerstwa weszło w życie, przez co wydawnictwo straciło cenne prawa autorskie, m.in. do monografii C.W. Cerama pt. „Bogowie, groby i uczeni” i wielu innych tytułów, które przez lata przyczyniły się do zbudowania marki placówki.

W 2014 r. z inicjatywy prof. Janusza Deglera uformował się Komitet Ratowania Państwowego Instytutu Wydawniczego zrzeszający przedstawicieli polskiej humanistyki, którzy rok później zaapelowali do nowego ministra Skarbu Państwa Włodzimierza Karpińskiego o wykreślenie Państwowego Instytutu Wydawniczego z wykazu przedsiębiorstw państwowych postawionych w stan likwidacji. Ostatecznie w 2015 r. minister Andrzej Czerwiński uchylił decyzję poprzednich władz, a 1 grudnia tego samego roku PIW przekształcono w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, na której czele stanęła Wioleta Mikołajewska. W tym czasie udało się zatrzymać proces bankructwa i dalszego rozpadu firmy – innymi słowy PIW trwał, ale instytucja nadal ledwo wiązała koniec z końcem. W styczniu tego roku zakończył się proces przekształcania PIW-u w państwową instytucję kultury podlegającą Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a zaledwie kilka dni temu, 20 marca nominację na nowego dyrektora z rąk prof. Piotra Glińskiego odebrał dr Łukasz Michalski.

We wtorek 28 marca w Warszawie odbyło się nieformalne spotkanie nowych władz PIW-u z dziennikarzami, podczas którego kierownictwo zdradziło plany na najbliższe lata funkcjonowania oficyny. Trzeba przyznać – imponujące.

Naszymi podstawowymi celami są rozwój i kontynuacja najlepszych tradycji Państwowego Instytutu Wydawniczego. Nie przyszedłem tu, by burzyć, lecz odbudować to, co uległo degradacji w ciągu ostatnich lat

– przekonywał dr Łukasz Michalski, nowy dyrektor PIW.

Jako instytucja podległa pod resort kultury mamy ten przywilej i jednocześnie misję, by promować literaturę na najwyższym poziomie. Nasza działalność nie będzie nastawiona na wartości komercyjne, stąd nie będziemy wydawać fantastyki czy kryminałów. Naszym zamierzeniem jest przywrócenie PIW-owi dawnego prestiżu – wierzymy, że dobra literatura, którą chcemy promować obroni się sama

– mówił nowy dyrektor.

Wśród zapowiedzianych przez niego planów wydawniczych na najbliższy rok znalazły się m.in. krytyczne wydanie dzieł Stanisława Ignacego Witkiewicza, wszystkich trzech tomów monografii historycznej Edwarda Gibbona poświęconej Cesarstwu Rzymskiemu, jubileuszowe wydanie twórczości Andrzeja Bursy czy zbiór dzieł Sofoklesa w tłumaczeniu Antoniego Libery.

Oprócz ambitnych planów wydawniczych, nowa dyrekcja chce, by wokół PIW gromadzili się przedstawiciele polskiej inteligencji z różnych środowisk.

Oczywiście chcemy wypełnić lukę na ryku wydawniczym dotyczącą publikacji o charakterze konserwatywnym, ale jesteśmy otwarci na dzieła wpisujące się w różne nurty światopoglądowe. Docelowo chcielibyśmy, żeby wokół PIW-u gromadzili się reprezentanci różnych środowisk, postaramy się stworzyć przy naszej placówce przestrzeń do kulturalnej dyskusji i ścierania się poglądów

– przekonywał Michalski podczas spotkania z dziennikarzami.

Zmienia się również charakter placówki, która odtąd nie jest jedynie oficyną wydawniczą, ale również instytucją kultury. Decyzja o przekształceniu wydawnictwa w państwową instytucję pozwala na uratowanie bezcennego zasobu dóbr kultury oraz stopniową odbudowę pozycji PIW – poprzez wydawanie najważniejszych dzieł polskiego i światowego piśmiennictwa (nie ma w tej chwili wydawnictwa, które miałoby tyle praw do polskiej i światowej klasyki) oraz związaną z tym działalność propagatorską, translacyjną i naukową - przekonują nowe władze PIW-u. 

Inaczej mówiąc, wraz z przekształceniem PIW w narodową instytucję kultury kończy się okres dewastacji tego zasłużonego wydawnictwa. Rozpoczynamy przywracanie czytelnikom i polskiej kulturze dostępnych nam i projektowanych na przyszłość tytułów – otwieramy nowy lepszy rozdział w dziejach PIW. Zaczęliśmy 8 marca 2017 wielomiesięczny proces defumigacji (odkażania i odgrzybiania) zbiorów, dzięki czemu najprawdopodobniej uda się uratować większość zasobu materialnego.

– mogliśmy dziś usłyszeć podczas konferencji prasowej.

Nowo mianowany dyrektor z pewnością ma duże aspiracje – większość z postawionych sobie i swojemu zespołowi celów (w tym wydanie ok. 40 tytułów) pragnie zrealizować jeszcze w tym roku. Wszystko wskazuje na to, że czarne chmury nad oficyną zostały przegonione, a nad kultową już kamienicą przy ul. Foksal 17 wzeszło słońce. Oby nowej ekipie udało się wytrwać w założonych planach, gdyż zaprzepaszczenie ponad siedemdziesięcioletniej tradycji wydawnictwa byłoby dla polskiej kultury stratą nie do powetowania.