Wyszehrad na rozdrożu Europy

  

Skuteczność Grupy Wyszehradzkiej (V4) i projektu tzw. Trójmorza uzależniona jest od ich zakorzenienia w Unii Europejskiej. Niestety, wiele wskazuje na to, że okno możliwości, które otworzyło się przed naszym regionem po aneksji Krymu, powoli się zamyka. W imię ratowania strefy euro Niemcy odchodzą od zasady solidarności w kierunku Unii wielu prędkości, a to stawia przed nami zupełnie nowe wyzwania.

W przyszły wtorek w Warszawie odbędzie się spotkanie CEE Innovators Summit, podczas którego premierzy państw Grupy Wyszehradzkiej uroczyście podpiszą Deklarację warszawską w sprawie innowacyjności naszego regionu. Wydarzenie to stanowi jeden z ważniejszych punktów polskiego przewodnictwa w V4. W świetle ostatnich wydarzeń związanych z brakiem sprzeciwu Czech, Słowacji i Węgier wobec wyboru Donalda Tuska na urząd przewodniczącego Rady Europejskiej nasuwa się jednak pytanie, czy współpraca w ramach V4 ma jeszcze realny potencjał, czy jest już wyłącznie fasadowa? 

Pragmatyczny realizm

W debacie publicznej do niedawna istniały dwa stanowiska – środowiska nieprzychylne wobec nowej władzy wyśmiewały ideę Trójmorza czy potencjał V4, a osoby sprzyjające rządowi PiS-u doceniały regionalny zwrot polskiej polityki zagranicznej. Warto zauważyć, że także w tej drugiej grupie w ostatnich dniach pojawiły się głosy, iż Viktor Orbán nas zdradził, a przesadna wiara w Trójmorze była naiwna.

Problem polega na tym, że prawda jest bardziej zniuansowana. Jeśli ufać deklaracjom ministra Sikorskiego z exposé z 20 marca 2013 r., rząd PO-PSL chciał oprzeć politykę zagraniczną właśnie na bliższych relacjach z V4, a kierunek taki kontynuował jego następca Grzegorz Schetyna. Oznacza to, że „wyszehradzki zwrot” PiS-u nie jest wcale radykalną zmianą, ale raczej próbą wypełnienia istniejącej polityki nową treścią. Warto też pamiętać, że idea współpracy w ramach tzw. Międzymorza była obecna również w polityce zagranicznej prezydenta Komorowskiego. 

Ponadto większość urzędników odpowiedzialnych za kształtowanie polskiej polityki zagranicznej w MSZ-ecie przecież się nie zmieniła. Nie odnoszę zatem wrażenia, aby polska dyplomacja w praktyce była „zaczadzona” jakąś trójmorsko-wyszehradzką ułudą. Czy to w działaniach MSZ-etu, czy też nowej Kancelarii Prezydenta trudno dostrzec naiwność co do oceny potencjału współpracy regionalnej. Przypomnijmy – dokonana przez ministra Szczerskiego redefinicja Międzymorza, czyli silnego bloku geopolitycznego, w kierunku Trójmorza, czyli współpracy regionalnej w zakresie infrastruktury energetycznej i transportowej, jest niczym innym jak właśnie wyrazem pragmatycznego realizmu.

Krym przełomem

Co to wszystko oznacza w praktyce? Po pierwsze, współpraca w ramach V4 nadal stanowi ważny zasób polskiej polityki zagranicznej, a takie inicjatywy jak Deklaracja warszawska wypełniają format V4 treścią. Po drugie, państwa V4 mają nieraz rozbieżne interesy, a to, co naprawdę je łączy, to gospodarcza symbioza z Niemcami, które są kluczowym partnerem handlowym dla wszystkich krajów regionu. Po trzecie, Grupa Wyszehradzka mająca za sobą ponad 25 lat mimo wszystko udanej współpracy stanowi cenne doświadczenie dla innych państw, dla których jesteśmy wciąż atrakcyjni i możemy stanowić fundament pod budowę Trójmorza. Po czwarte wreszcie, nasze wspólne osiągnięcia są jednak dalekie od oczekiwań, a V4 nie stanowi realnej siły w UE. Po części jest to wina Polski (w tym zwłaszcza retoryki nieprzystającej do konkretnych działań), po części naszych partnerów z V4, a po części zupełnie niezależnych od nas okoliczności.

To właśnie niezależne od nas okoliczności stanowią kluczową zmienną decydującą o kształcie współpracy regionalnej. Za moment przełomowy uznać należy aneksję Krymu. Z jednej strony poróżniła ona państwa V4 – w przeciwieństwie do Polski pozostałe kraje kwestionowały zasadność wprowadzania sankcji wobec Rosji. Z drugiej jednak strony agresywna polityka Kremla była szokiem dla niemieckich elit, które zaczęły myśleć o zawieszeniu bismarckowskiego podejścia „Russia first”. Zmiana ta miała fundamentalny charakter z dwóch powodów. Pojawiła się przestrzeń do rewizji systemu bezpieczeństwa w Europie, który traktowałby nasz region w bardziej partnerski sposób. Co więcej, Berlin zaczął dopuszczać myśl o wzmocnieniu podmiotowej współpracy z naszym regionem jako przeciwwagi dla słabnącego tandemu francusko-niemieckiego.

Okno się zamyka

Oczywiście nie ma mowy o strategii wykluczającej – dla Niemiec miało to być dodatkowe narzędzie do prowadzenia polityki europejskiej. Nie do zaakceptowania dla Berlina było francusko-włoskie żądanie tzw. unii transferów, czyli przekazywania de facto przez niemiecki rząd płatności kompensujących straty Paryża i Rzymu wynikające z faktu posiadania wspólnej waluty. Wobec tego silniejsze otwarcie na nasz region miało być kartą przetargową w negocjacjach z krajami Południa. Celem Niemiec było bowiem utrzymanie zarówno niezwykle korzystnej dla nich strefy euro, jak i bliskiej współpracy z Europą Środkową, która warunkuje eksportową potęgę naszego zachodniego sąsiada. Sytuacja taka stanowiła dla V4 niepowtarzalną szansę wpływu na kształt procesu integracji europejskiej w decydującym dla niej momencie. Była ona także kluczowa z perspektywy samej Warszawy – silniejsza współpraca z Berlinem mogła uwiarygodnić nas w oczach regionalnych partnerów i paradoksalnie wzmocnić zarówno V4, jak i Trójmorze. 

Niestety, to przedziwne window of opportunity najprawdopodobniej właśnie się zamyka. Drastyczne pogorszenie się relacji Berlina z Waszyngtonem i Pekinem, wzrost poparcia dla „antypolskiego” Martina Schulza oraz realne ryzyko rozpadu strefy euro wynikające z rosnącego poparcia dla Marine Le Pen skłoniły kanclerz Merkel do rewizji europejskiej strategii Niemiec. W Berlinie nabrano przekonania, że nie da się uratować zarówno wspólnej waluty, jak i solidarności z Europą Środkową. Mając na uwadze, że większe ryzyko stanowi rozpad strefy euro niż pogorszenie relacji z krajami naszego regionu, które i tak są gospodarczo uzależnione od Berlina, Niemcy wydają się gotowe do przesunięcia środków z polityki spójności na politykę kompensacyjną dla państw Południa. Jeżeli wybory we Francji wygra ktoś z duetu Fillon-Macron, wówczas los polityki spójności wydaje się przesądzony.

Kierunek: Szwecja?

Czy wolta polskiego rządu wokół kandydatury Donalda Tuska miała zatem jakikolwiek wpływ na zmianę strategii Berlina? Raczej nie. Zadecydowały o tym bowiem okoliczności zupełnie od nas niezależne. Z tych samych powodów trudno też dziś mówić o możliwości powstrzymania procesu zmian zachodzących w Europie. Paradoksalnie zatem, w interesie państw naszego regionu może być zwycięstwo Marine Le Pen, które co prawda będzie oznaczało spore turbulencje dla Unii i wpłynie negatywnie na nasze bezpieczeństwo, ale które utrzyma nas w europejskiej grze. Wówczas otwarta opcja współpracy z Berlinem w porozumieniu z partnerami z V4 może się okazać kluczowa. 

Jeśli jednak, na co się zanosi, w Pałacu Elizejskim zasiądzie Emmanuel Macron i sprawy przybiorą niekorzystny dla nas obrót, pozostanie nam bliska współpraca w ramach V4 oraz z państwami nordyckimi, w tym zwłaszcza ze Szwecją, krajem mającym znaczny potencjał gospodarczy, który podobnie jak Polska nie należy do strefy euro i może wypaść poza pierwszy krąg integracji. Celem takiego sojuszu powinno być odsuwanie zmian w czasie w oczekiwaniu na zmianę okoliczności. Tej, jak uczy doświadczenie ostatnich miesięcy, nie można wykluczyć. Niezależnie jednak od warunków zewnętrznych, nie ma co wybrzydzać i pomimo trudności należy inwestować zarówno w V4, jak i Trójmorze. Wobec relatywnej słabości naszej gospodarki i armii, w perspektywie kilku najbliższych lat jest to jedyne realne aktywo polskiej polityki zagranicznej.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts