Twierdzili, że symuluje. Mężczyzna zmarł

W Białogardzie koło Lęborka zmarł mężczyzna, którego wezwani ratownicy medyczni uznali za symulanta. Ostatecznie dali mu zastrzyk i odjechali. Rano mężczyzna już nie żył.

Filip Błażejowski/Gazeta Polska
W Białogardzie koło Lęborka zmarł mężczyzna, którego wezwani ratownicy medyczni uznali za symulanta. Ostatecznie dali mu zastrzyk i odjechali. Rano mężczyzna już nie żył.

Wujek mieszkał z bratem. Dyspozytorka pogotowia wysłała tam karetkę. Wuj 35 lat leczył się na schizofrenię, ale ratownikom skarżył się na drętwienie nóg i palców – mówi siostrzenica zmarłego, która zapewnia, że ratownicy zachowywali się nieprofesjonalnie.

Miał wysoki poziom cukru. Załoga pogotowia miała mu powiedzieć, że symuluje i jeśli jeszcze raz wezwie pogotowie, to zawiozą go do psychiatryka. Tak zrelacjonował mi to brat wujka. Ja złożyłam już doniesienie do prokuratury w tej sprawie - mówi siostrzenica zmarłego. 

Z ujawnionych przez rodzinę wyników sekcji zwłok mężczyzny wynika, że przyczyną zgonu była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa.

Prokurator rejonowy w Lęborku Patryk Wegner poinformował, że śledczy z urzędu wszczęli dochodzenie w tej sprawie.

 

Źródło: tvp.info,niezalezna.pl

#Białogarda #Lębork #śmierć #pogotowie #ratownicy medyczni

bm
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo