Niemiecko-rosyjska gra o rurę

Z Brukseli płyną niepotwierdzone informacje o tym, że Komisja Europejska chce się zgodzić na kontrowersyjny gazociąg Nord Stream 2. W rzeczywistości w Komisji trwa walka frakcji.

Z Brukseli płyną niepotwierdzone informacje o tym, że Komisja Europejska chce się zgodzić na kontrowersyjny gazociąg Nord Stream 2. W rzeczywistości w Komisji trwa walka frakcji. Walny wkład w forsowanie siłą nowego gazociągu z Rosji do Niemiec ma Berlin. Sprzeciwia się mu Warszawa, przy istotnym wsparciu Kijowa.

Komisja Europejska przyjęła propozycję ugody w śledztwie antymonopolowym przeciwko Gazpromowi, której założenia zostały uznane przez analityków Ośrodka Studiów Wschodnich za mało dolegliwe. Komisja stwierdziła w śledztwie trzy nadużycia: nieuprawniony wpływ na infrastrukturę, niesprawiedliwe ceny i dzielenie rynków.

Należy uznać, że propozycje Gazpromu, które Komisja wzięła za dobrą monetę, nie są daleko idącymi ustępstwami. Uczestnicy rynku w ciągu siedmiu tygodni będą mogli zgłaszać zastrzeżenia w czasie testu rynkowego. Należy się spodziewać obszernej krytyki propozycji, którą Komisja może, ale nie musi, uwzględnić.

Działania KE poprzedzające propozycję ugody w sprawie śledztwa antymonopolowego sugerują kurs na układ z Gazpromem. Chodzi o zeszłoroczną decyzję ws. zwiększenia dostępu do odnogi Nord Streamu w Niemczech, czyli OPAL u, która pozwoli na dalszą ekspansję Rosjan na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej przy użyciu istniejącej już infrastruktury, zanim powstaną kontrowersyjny Nord Stream 2 i jego odnoga EUGAL.

Polska z jastrzębiami

Z kolei serwis EurActiv.com, powołując się na anonimowe źródło, zasugerował, że przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker opowiada się za budową nowego gazociągu. – Unijni urzędnicy twierdzą, że Juncker postanowił pchnąć do przodu projekt Nord Stream 2 i najprawdopodobniej w ciągu najbliższych kilku miesięcy da mu zielone światło – twierdzą rozmówcy portalu.

Prawdą jest, że wewnątrz Komisji Europejskiej trwa ożywiona dyskusja na temat Nord Stream 2. Politico.eu ujawniło, że departamenty DG LEGAL i DG ENERGY mają odmienne spojrzenie na to, czy gazociąg powinien podlegać prawu unijnemu. Od tego zależą jego opłacalność, czas budowy i, być może, sama realizacja. Portal BiznesAlert.pl widział te dokumenty. DG LEGAL opowiada się za tym, aby podmorska część gazociągu nie podlegała prawu unijnemu, a zatem aby Gazprom miał kontrolę nad gazociągiem i był jedynym dostawcą. DG ENERGY chce jednak podporządkować całą infrastrukturę rosyjską trzeciemu pakietowi, a zatem wymusić na Rosjanach zmiany własnościowe uniezależniające rurę od Gazpromu i dopuszczenie konkurencji do jej przepustowości.

Jest to możliwe do zrealizowania tak, aby nie było konieczne anulowanie projektu. Wymagałoby to jednak daleko idącej rewizji, a zatem czasu, co byłoby i tak korzystne z punktu widzenia Polaków przygotowujących infrastrukturę Bramy Północnej na renegocjację umowy gazowej z Gazpromem obowiązującej do 2022 r. Negocjacje ruszą w 2019 r. Polska powinna zatem wspierać linię (i tak umiarkowanych) jastrzębi w Komisji Europejskiej.

Ramię w ramię z Ukrainą

Polacy konsekwentnie zwalczają projekt. Efektem może być co najmniej jego opóźnienie, które także będzie korzystne dla Polaków szykujących alternatywę dla Nord Stream 2. Mogą oni liczyć na wsparcie Ukrainy. Wspólne zagrożenie ze strony Gazpromu łączy Polskę i Ukrainę lepiej niż niejedna inicjatywa polityczna.

W Warszawie ministrowie spraw zagranicznych Polski i Ukrainy potwierdzili chęć dalszej, wspólnej i – jak się okazuje – efektywnej walki z dominacją Gazpromu, której z kolei bronią Niemcy.

Minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin zaznaczył, że od ponad roku jego kraj nie kupuje rosyjskiego gazu. „Czy można było sobie coś takiego wyobrazić cztery lata temu? – pytał. – Było to niemożliwe, ale my to osiągnęliśmy poprzez solidarność i pomoc naszych przyjaciół. Kupujemy teraz gaz od Unii Europejskiej” – podkreślił.

Według niego UE „powinna sobie zadać pytanie: czy chce być zależna od państwa – a Gazprom jest częścią Rosji – któremu nikt obecnie nie ufa? ”.

– Od wielu lat uważamy, że zarówno Nord Stream 1, jak i Nord Stream 2 są instrumentami oddziaływania politycznego, przede wszystkim Rosji na Europę (…). Tego nigdy nie ukrywaliśmy, byliśmy przeciwni – zaznaczył minister Witold Waszczykowski. Ocenił, że Rosja może „w każdej chwili wykorzystać te dwa połączenia do szantażu”.

– Szkoda, że nasza opinia nie znalazła zrozumienia w Komisji Europejskiej – mówił Waszczykowski. Zapowiedział, że wraz z Ukrainą Polska będzie „wykorzystywała wszelkie środki prawne, trybunały międzynarodowe, aby nasze spojrzenie na ten polityczny projekt przedstawiać Unii Europejskiej”. – Niestety nasze filozofie, spojrzenia na współpracę z Rosją i na bezpieczeństwo energetyczne różnią się z kilkoma państwami Europy Zachodniej. One wierzą niestety, być może naiwnie, że to wielki rynek odbioru gazu zachodniej Europy będzie dyktował Rosjanom warunki dostawy. My uważamy inaczej. Uważamy, że to Rosjanie będą wykorzystywali dostawy gazu jako instrument oddziaływania politycznego – stwierdził szef polskiego MSZ-etu cytowany przez Polską Agencję Prasową.

Niemcy przeciw interesowi UE

Po korzystnej dla Gazpromu decyzji ws. gazociągu OPAL i ugodowej postawie ws. śledztwa antymonopolowego zgoda Komisji Europejskiej na Nord Stream 2 byłaby gwoździem do trumny jej wiarygodności. Jednak w tej sprawie nadal toczy się dyskusja. W Komisji trwa starcie prorosyjskiej frakcji ze zwolennikami kursu na dywersyfikację.

Należy się zastanowić, kto otwiera parasol ochronny nad Gazpromem w Brukseli. Tajemnicą poliszynela jest, że w czasie częstych nieobecności lub niezdolności do pełnienia obowiązków przewodniczącego Junckera zastępuje go w pracy szef gabinetu, Niemiec Martin Selmayr. Jest odpowiedzialny za strategiczne zagadnienia prawne, komunikację i politykę kadrową. To doktor prawa po prestiżowych uczelniach w Niemczech, Szwajcarii, Londynie i Los Angeles. Pracuje w Komisji Europejskiej od 2004 r. W 2014 r. był szefem kampanii Junckera podczas wyborów na przewodniczącego Komisji. Mówi płynnie po angielsku. W CV podaje, że rozumie nieco hiszpański, włoski i – co ciekawe – polski.

Selmayr jest uznawany za szarą eminencję rządu niemieckiego w Komisji Europejskiej. Korzystając ze słabości przewodniczącego, może przy okazji porządkowania pracy biura promować interes niemiecki. Niewykluczone, że DG LEGAL, czyli prawnicy Komisji, znaleźli się pod jego wpływem, forsując interpretację prawa unijnego na korzyść Nord Stream 2. W Brukseli krążą opinie, że także on jest odpowiedzialny za kontrowersyjną decyzję o dopuszczeniu do dalszej ekspansji Gazpromu w Niemczech poprzez decyzję ws. OPAL u kwestionowaną w sądzie przez Polaków (rząd i PGNiG) oraz Ukraińców (Naftogaz, który chce być interwentem w sprawie). Co ważne, interwentami po stronie Komisji chcą być niemiecki regulator Bundesnetzagentur oraz rosyjski Gazprom. Także tutaj Niemcy i Rosjanie stają ramię w ramię przeciwko interesowi europejskiemu.

Problemem nie jest zatem Komisja Europejska, lecz nadużycie w postaci wpływu rządu Niemiec na jej decyzje. Sytuacji nie zmieniły pojednawcze tony podczas wizyt kanclerz Angeli Merkel i wicekanclerza Sigmara Gabriela w Polsce. Chociaż zapewniali oni o chęci wspólnego ratowania wspólnoty, to jednak unikali rozmowy o Nord Stream 2, który forsują na poziomie politycznym, udając neutralność wobec rzekomo biznesowego przedsięwzięcia.

Przeciwko naciskom

Polska i Ukraina działają wspólnie na rzecz zmiany sytuacji. Zawieszenie decyzji ws. OPAL u przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej do czasu rozstrzygnięcia sporu to pierwszy sukces. Pozwolił on na rok odwlec dalszą ekspansję Gazpromu w Niemczech, nawet jeśli ostatecznie decyzja zostanie odwieszona i zatwierdzona przez Trybunał.

Polska, jako kraj członkowski Unii Europejskiej, oraz Ukraina, jako kraj Wspólnoty Energetycznej integrujący się z Unią w sektorze energetycznym, powinny stanąć w obronie Komisji Europejskiej przed naciskami Niemiec i opowiedzieć się za wspólną polityką energetyczną nakierowaną na zmniejszenie zależności od głównego, niepewnego dostawcy. Bez lobbingu niemieckiego Komisja Europejska byłaby być może bardziej stanowcza wobec rosyjskiego koncernu, tak jak w wypadku amerykańskiego Microsoftu.

Problem nieuprawnionych nacisków w Komisji Europejskiej jest niewygodnym tematem i może skupić wokół Polski i Ukrainy wielu sojuszników, którzy na różne sposoby odczuwają negatywnie dominację Niemiec.

Na razie jednak we współpracę Polski i Ukrainy uderza propaganda rosyjska, która podważa wspólne projekty i wiarygodność ich krytyki skierowanej przeciwko Gazpromowi. Dzień po polsko ukraińskich uroczystościach w Hucie Pieniackiej w rosyjskich mediach pojawiły się przekłamane informacje na temat gazociągu Polska-Ukraina.

Warto czytać propagandę

Propagandowy Sputnik to medium, któremu nie należy wierzyć, ale warto je znać. Jego informacje nieświadomie kolportują polscy dziennikarze. Przykładem może być wrzutka o tym, że Polacy i Ukraińcy chcą iść na układ z Gazpromem w sporze o rozwój dostaw rosyjskich przez Niemcy. O tę fałszywkę Sputnika zapytał mnie dziennikarz radiowy, bezkrytycznie traktując ją jako wiarygodną informację.

Zapewne nieprzypadkowo Sputnik poruszył temat współpracy polsko ukraińskiej po raz kolejny dzień po uroczystości odsłonięcia nowego pomnika ofiar mordu w Hucie Pieniackiej. 28 lutego 1944 r. ukraińscy ochotnicy z dywizji SS „Galizien” zamordowali od 600 do 900 osób w już nieistniejącej wiosce w obecnej oblastii lwowskiej. W styczniu 2017 r. doszło do dewastacji pomnika ofiar tej zbrodni przez nieznanych sprawców. Ludność lokalna zebrała jednak środki na odbudowę, a 26 lutego odbyła się uroczystość z udziałem polskiego ambasadora na Ukrainie Jana Piekły i ukraińskiego ambasadora w Polsce Andrija Deszczycy.

Konsekwentna, długofalowa współpraca Polski i Ukrainy w sektorze energetycznym może przynieść większą niezależność od gazu z Rosji całemu regionowi Europy Środkowo-Wschodniej. Gazociąg Polska-Ukraina ma pozwolić na dostawy od 5 do 9 mld m sześc. rocznie w kierunku ukraińskim. Umożliwi dostawy norweskiego gazu z Korytarza Norweskiego, który dopełni Bramę Północną, na którą składa się istniejący terminal LNG.

Naftogaz chce się włączyć do sporu dotyczącego decyzji Komisji Europejskiej ws. OPAL u po stronie PGNiG u. Te informacje potwierdził ukraiński Naftogaz.

Decyzja zagraża Ukrainie zmniejszeniem dostaw przez szlak ukraiński. Jak ustalił niemiecki think tank Breugel – rozwój dostaw przez Niemcy może po udrożnieniu OPAL u i budowie Nord Stream 2 skazać Europę Środkowo-Wschodnią na dyktat cenowy Gazpromu mimo liberalizacji i łączenia rynków gazu w ramach polityki europejskiej. Zagrozi także dywersyfikacji.

Jak nieoficjalnie dowiedział się z kilku wiarygodnych źródeł BiznesAlert.pl, trwają zaawansowane rozmowy na temat długoterminowej umowy na dostawy gazu ziemnego od PGNiG u dla Naftogazu.

Polacy stworzyli już przyczółek dostaw gazu na Ukrainę w postaci małego kontraktu z prywatnym traderem ERU Trading w 2016 r. Choć nie ma oficjalnej informacji o wolumenie, w sierpniu zeszłego roku szacowałem go na maksymalnie 1,5 mld m sześc. rocznie ze względu na dostępne zdolności przesyłowe. Potem ustaliłem jednak, że jest to nieco mniej niż 1 mld m sześc. na rok.

Godzić ogień z gazem

Tymczasem Niemcy chcą pogodzić kontrowersyjny projekt Nord Stream 2 ze współpracą z krajami, w które może on uderzyć. Z tego względu minister spraw zagranicznych Sigmar Gabriel od początku zaangażowany w promocję tego przedsięwzięcia domaga się gwarancji dla krajów tranzytowych. – Strona rosyjska zna moje nastawienie do tej sprawy od wielu lat. Potrzebujemy Nord Stream 2, ale także niezawodności gazociągów na Ukrainie oraz dostaw do krajów takich jak Słowacja, Czechy i Polska. Wyczuwam, że nasi rosyjscy partnerzy są gotowi, aby spełnić ten warunek – zapewnił Gabriel w rozmowie z agencją Interfax.

– My w Europie jesteśmy zainteresowani godnymi zaufania i długoterminowymi dostawami surowców. Nord Stream 2, jako dodatkowy kierunek, może przyczynić się do działań na rzecz realizacji tego celu – ocenił niemiecki minister. Tymczasem wspólna polityka energetyczna Unii Europejskiej na rzecz dywersyfikacji mówi o różnicowaniu nie tylko szlaków, lecz także źródeł dostaw. Tymczasem Nord Stream 2 to projekt celujący w podwojenie dostaw przez Bałtyk z Rosji z 55 mld m sześc. (Nord Stream 1) do 110 mld m sześc. rocznie.

Chociaż temat Nord Stream 2 jest przedmiotem sporu między Polską i Niemcami, to podczas wizyty kanclerz Angeli Merkel oraz ministra Sigmara Gabriela w Polsce zagadnienie to zeszło na drugi plan rozmów o pogłębieniu współpracy na rzecz reintegracji Unii Europejskiej. Polacy zaznaczyli jedynie, że nie godzą się na ten projekt. Strona niemiecka powtórzyła, że ma on charakter czysto biznesowy.

Być może w celu konstruktywnej odpowiedzi na ofertę Gabriela należy zabiegać o poszerzenie jej o wsparcie Niemców dla projektu Korytarza Norweskiego, który potrzebuje osłony politycznej w celu rozwiązania technicznego, ale możliwego do wykorzystania przez Rosję do polityki, tematu krzyżowania się gazociągu z Norwegii z istniejącym Nord Stream i postulowanym Nord Stream 2. Z technicznego punktu widzenia to temat dla inżynierów, ale może zostać wykorzystany przez polityków do opóźnienia polskiego projektu, który ma zapewnić alternatywę całemu regionowi do 2022 r., kiedy kończy się umowa na dostawy gazu od Gazpromu do Polski.

Autor jest redaktorem naczelnym serwisu Biznesalert.pl

Tytuł i śródtytuły od redakcji

 

Źródło:

#Nord Stream 2 #gaz

Wojciech Jakóbik
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo