Robert W. jest od ponad miesiąca „odsunięty od czynności służbowych”, bo sklepowi ochroniarze przyłapali sędziego na gorącym uczynku. Siedzi więc w domu i nie pracuje. Pomimo to pensję dostaje w pełnej wysokości! – Bo nie zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne – tłumaczą w Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu. Z kolei sędzia ze Szczecina ma postawione zarzuty dyscyplinarne, a dostaje pensję obniżoną zaledwie o jedną czwartą.

Skandal wybuchł na początku lutego br. – we Wrocławiu pracownicy ochrony supermarketu zatrzymali mężczyznę, który połakomił się na sprzęt elektroniczny (głównie pendrive’y), którego wartość oszacowano na ponad 2 tys. zł.Delikwentem okazał się sędzia Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. Śledztwo wszczęła prokuratura rejonowa, później sprawę przejął wydział spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej, ale do dziś Robertowi W. nie postawiono zarzutów, bo ciągle chroni go immunitet.

Z kolei kolegium Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu „podjęło uchwałę o potrzebie natychmiastowego odsunięcia sędziego od obowiązków służbowych”. Początkowo na miesiąc, później ten termin został przez sąd dyscyplinarny w Warszawie przesunięty do końca maja.

Co dzisiaj dzieje się z Robertem W.? „Codzienna” postanowiła to sprawdzić i uzyskała zdumiewające informacje. Sędzia nadal nie wykonuje żadnych czynności zawodowych, bo nie może orzekać ani podpisywać nawet banalnych pism.

– Wszystkie sprawy, którymi się zajmował, zostały przekazane już innemu sędziemu – przyznaje sędzia Małgorzata Lamparska z Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu.


Czyli Robert W. siedzi w domu i nie pracuje jako sędzia, ale to wcale nie oznacza, że nie zarabia jako sędzia. Mało tego – pobiera wypłatę w pełnej wysokości, tyle samo, ile zarabiał przed przyłapaniem przez ochroniarzy i zawieszeniem.

– Nie zostało jeszcze wszczęte postępowanie dyscyplinarne, a tylko w takim wypadku możliwa jest decyzja o obniżeniu uposażenia – tłumaczy sędzia Lamparska, która podkreśla, że po wszczęciu dyscyplinarki taka sytuacja jest obligatoryjna.


Nie oznacza to jednak, że sędzia od pendrive’ów nie będzie dostawał przelewu. Będzie dostawał, ale mniejszy.
– Od 25 do 50 proc. Wysokość obniżki jest uznaniowa i decyzja należy do sądu dyscyplinarnego – dodaje Lamparska.

Sędzia sądu apelacyjnego zarabia ok. 10 tys. zł miesięcznie lub więcej – to zależy od stażu.

Ustaliliśmy również, że Paweł M., sędzia ze Szczecina, który wyniósł ze sklepu element wkrętarki, pobiera obecnie pensję obniżoną o 25 proc.