Polski system opieki zdrowotnej musi być przygotowany na wzrost zachorowań na gruźlicę lekooporną. Zagrożenie może przyjść z migrantami ze Wschodu, gdzie notuje się duży odsetek chorych na tego typu gruźlicę – alarmują specjaliści.

W krajach byłego Związku Sowieckiego niepokojąco wzrasta liczba chorych na bardzo niebezpieczny rodzaj gruźlicy opornej na większość leków. Cierpi na nią niemal co piąty pacjent chory na gruźlicę. Powyżej postsowieckiej średniej znajduje się Ukraina. Gruźlica dotyka niemal 90 na 100 tys. mieszkańców tego kraju (średnia w Unii Europejskiej to 11,9 chorych na 100 tys. osób). Jedna trzecia z nich choruje na jej lekooporny typ.

Dyrektor Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc prof. dr hab. n. med. Kazimierz Roszkowski-Śliż zwraca uwagę, że emigranci z Ukrainy mogą spowodować w Polsce wzrost zachorowań na gruźlicę lekooporną. – Jeżeli według rządowych informacji w Polsce przebywa około jeden milion obywateli Ukrainy, to możemy się spodziewać, że wśród nich jest 400 chorych na gruźlicę, z tego 120 to chorzy na gruźlicę lekooporną – szacuje prof. Roszkowski-Śliż. Podkreśla, że taka liczba chorych stawia nowe wyzwania przed systemem ochrony zdrowia. – Trzeba podjąć działania prewencyjne – mówi dyrektor Instytutu.

Do tej pory w Polsce cierpiący na gruźlicę lekooporną nie stanowili nawet jednego procenta wszystkich chorych na różne rodzaje gruźlicy. W 2015 r. lekarze stwierdzili 35 przypadków gruźlicy lekoopornej. Nie odnotowano żadnego przypadku choroby opornej na wszystkie leki. Niestety w naszym kraju obserwuje się wzrost zachorowań. W ubiegłym roku odnotowano 44 takie przypadki.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".