Zbigniew B. odsiaduje dożywocie w więzieniu w Sztumie za bestialskie zabójstwo dwóch kobiet. Pierwszy wyrok brzmiał „kara śmierci” i był ostatnim takim wyrokiem wydanym przed polskim sądem. Wkrótce morderca będzie mógł złożyć pierwszy wniosek o warunkowe przedterminowe zwolnienie. Obecnie stara się o wznowienie procesu.

W lutym 1996 r. w Polsce po raz ostatni wydany został wyrok skazujący oskarżonego na karę śmierci. Ówczesny Sąd Wojewódzki w Elblągu uznał Zbigniewa B. winnym popełnienia zabójstwa. Ponieważ jednak obowiązywało moratorium na wykonywanie egzekucji, morderca nie został powieszony, a wkrótce „kaesa” zamieniono mu na dożywotnie pozbawienie wolności. W czerwcu 1997 r. – po orzeczeniu Sądu Apelacyjnego w Gdańsku – wyrok stał się prawomocny. „Codzienna” ustaliła, że B. obecnie przebywa w celi Zakładu Karnego w Sztumie.

Został tam osadzony za zbrodnię, do której doszło w lutym 1993 r. Zbigniew B. – wówczas 20-letni bandyta – zapukał do drzwi mieszkania Aleksandry Gabrysiak. Była lekarką znaną w Elblągu z tego, że starała się pomagać młodym wykolejeńcom, nazywano ją „doktor Olą”. Drzwi otworzyła córka Marysia, bez obaw wpuściła Zbigniewa B. do środka, bo już wcześniej go widywała. Została wiele razy pchnięta kuchennym nożem. Zginęła także jej matka, która wróciła do domu.

Zbigniew B. nigdy nie zaprzeczał, że zabił. Podczas późniejszych spotkań z dziennikarzami chętnie opowiadał o wydarzeniach sprzed lat, nie szczędząc słuchaczom makabrycznych szczegółów. Najwyraźniej jednak nie pogodził się z surowym wyrokiem. A właściwie próbuje przyspieszyć wyjście na wolność, choć powinien pozostać za kratami do końca życia.

„Codzienna” dowiedziała się, że przez dwa lata złożył aż cztery wnioski do Sądu Najwyższego o „wznowienie postępowania z urzędu”. Treść każdego jest podobna – z powodów proceduralnych chce nowego procesu. Podważa m.in. skazanie na karę nieprzewidzianą w kodeksie karnym w czasie popełnienia zbrodni. Jak tłumaczą prawnicy, cel działania jest oczywisty. Gdyby wznowiono proces i orzeczono 25 lat, Zbigniew B. wkrótce wyszedłby na wolność. Na razie pozostaje za murami więzienia.

Trzy wnioski bowiem oddalono. Czwarty czeka na rozpatrzenie.
– Posiedzenie wyznaczono na 21 marca – powiedział „Codziennej” Krzysztof Michałowski z biura prasowego Sądu Najwyższego.

Z kolei w Sądzie Okręgowym w Elblągu ustaliliśmy, że Zbigniew B. składał również wniosek o... ułaskawienie!

– Opinia naszego sądu była negatywna, podobnie jak decyzja Sądu Apelacyjnego w Gdańsku – tłumaczy sędzia Tomasz Koronowski.


To jednak nie koniec. Za kilka miesięcy Zbigniew B. po raz pierwszy będzie mógł się starać o warunkowe przedterminowe zwolnienie. Zapewne skorzysta z tego prawa. Próbowaliśmy dowiedzieć się, jak zbrodniarz zachowuje się podczas odbywania kary.

– Wszelkie dane na temat procesu resocjalizacji (zawarte są w tym zarówno kary, jak i nagrody, udział w systemie przepustkowym, krytycyzm do popełnionego przestępstwa, terminy związane z odbywaną karą) są danymi wrażliwymi, tzn., że informacje te nie mogą być udostępniane – stwierdził kpt. Kamil Dobrzyński z Zakładu Karnego w Sztumie.

Ze Zbigniewem B. sześć lat temu rozmawiała reporterka „Polityki”. Wprawdzie zapewniał, że „tamten facet, co zabił, już nie istnieje”, ale...

„Czy wracam myślami do zbrodni? Nie mam na to czasu. Martwię się, aby dobrze zjeść” – powiedział morderca. – „Wyrzuty sumienia? Już nie pamiętam”.