Po raz piąty Kluby „GP” zorganizowały Wielki Wyjazd na Węgry. 14 marca grupa Polaków wyjechała, by wziąć udział w uroczystościach Święta Narodowego Węgier. Wyjazd ma pokazać, że oba narody łączy wielowiekowa przyjaźń.

Uczestnicy wyruszyli o godz. 18:00 z parkingu przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie.


fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

Dlaczego Wielki Wyjazd na Węgry jest tak potrzebny w związku z obecną sytuacją geopolityczną wyjaśnił w rozmowie z portalem niezalezna.pl redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz.

Nigdy nie jeździliśmy do żadnego rządu na Węgry. Jeździmy na wspólne święto polsko-węgierskie. Powstanie polsko-węgierskie było powstaniem Węgrów i Polaków pod dowództwem gen. Bema. Jedziemy pod pomnik gen. Bema. Jedziemy pod pomnik katyński i smoleński, który był bodajże jednym z pierwszych, które powstały w Budapeszcie. Jest to tradycja coroczna


- wyjaśniał portalowi niezalezna.pl Tomasz Sakiewicz.

Druga sprawa: w polityce nie wolno się obrażać. To, że Orban nas nie poparł, to jest nasz błąd. Tak samo jak naszym błędem jest to, że nie poparła nas dyplomacja brytyjska. Bo widać mieliśmy za słabe argumenty i za słabą sieć powiązań. Reakcja obrażania się jest sprzeczna z polskim interesem narodowym. Musimy mieć sojuszników, musimy ich szukać i na Węgrzech i w Wlk. Brytanii i wśród Bałtów i na Ukrainie i w Stanach Zjednoczonych. Wszędzie tam, gdzie możemy mieć jakieś wspólne interesy. Jeżeli się będziemy zachowywać inaczej, to będzie objaw naszej obywatelskiej niedojrzałości.

- zaznacza redaktor naczelny „Gazety Polskiej”.
 
Poniżej WIDEO: