„Opozycja liczy, że dzięki m.in. przekonywaniu, że PiS chce Polexitu zmniejszy się poparcie dla rządu. Dzięki temu tworzy się wizerunek, że skoro PiS jest antyeuropejski, to tylko wygrana Nowoczesnej czy Platformy Obywatelskiej zapewni nam pozostanie w UE. Jest to oczywiście kuriozum, bo PiS wie, że Polacy nie chcieliby wyjścia z Unii” - mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl prof. Piotr Wawrzyk.
 
Panie profesorze, w jakim celu opozycja wprowadza Polaków w błąd twierdząc, że Prawo i Sprawiedliwość, chce wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej?
Oczywiście wiadomo, że PiS nie planuje żadnego Polexitu. Natomiast opozycja, jak i wszyscy politycy wiedzą, że Polacy na pewno nie chcą występowania z Unii Europejskiej. Pokazują to wszystkie sondaże. Dlatego opozycja wmawia na siłę Polakom, że grozi nam Polexit. Tym samym politycy Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej prowadząc taką grę dezinformacji, chcą zniechęcić Polaków do rządu. To nie jest nic nowego. Przedtem takim straszakiem był Trybunał Konstytucyjny, teraz Polexit. I ten temat będzie wałkowany, dopóki PR-owcy nie znajdą nowej kwestii.

Czemu ma służyć taka dezinformacja?
Trzeba w mediach zaistnieć, zaszokować, wzbudzić niechęć. Opozycja nie ma do przekazania i objaśnienia takich rzeczy, jakie ma rząd, chociażby program Rodzina 500+ czy Mieszkanie+. Dlatego, żeby coś przekazać, opozycja mówi o faktach, wydarzeniach, które nie mają miejsca, ale które mają ośmieszyć rząd, władze.
Opozycja liczy, że dzięki m.in. przekonywaniu, że PiS chce Polexitu zmniejszy się poparcie dla rządu. Dzięki temu tworzy się wizerunek, że skoro PiS jest antyeuropejski, to tylko wygrana Nowoczesnej czy Platformy Obywatelskiej zapewni nam pozostanie w UE. Jest to oczywiście kuriozum, bo PiS wie, że Polacy nie chcieliby wyjścia z Unii.

Dezinformacją posługuje się nie tylko opozycja, ale także ostatnio „Rzeczpospolita”. Po co ten dziennik wypuścił w obieg informację o rzekomej współpracy Jarosława Kaczyńskiego i PiS-u z  Marine Le Pen i Frontem Narodowym?
Przyznaję, że jestem bardzo zdziwiony takim zachowaniem „Rzeczpospolitej”. Autorem artykułu jest doświadczony dziennikarz, wieloletni korespondent i nie wiem, czym się kierował. Przecież pisząc tak ważny tekst, zawierający takie sensacje, ktoś taki materiał musi zaakceptować. Przy tak ważnym sformułowaniu, powinien odbyć się proces weryfikacji, sprawdzenia. Nie wiadomo, na ile było to działanie celowe a na ile błąd, brak dokładności, czy to, że dziennikarz źle zrozumiał wypowiedź.

Co powinna zrobić teraz „Rzeczpospolita”?
Zdecydowanie powinno ukazać się rzetelne sprostowanie, które ukazałoby się w sposób dobrze widoczny, w tym samym miejscu, co artykuł o Froncie Narodowym.

Czy „Rzeczpospolita” prowadzi celową dezinformację i rozgrywkę polityczną na korzyść opozycji?
Artykuł pojawił się w czasie, gdy Platforma i Nowoczesna prowadzą przeciw PiSowi kampanię, że rząd jest antyeuropejski. Musimy zaczekać, jakie będą kolejne testy w „Rzeczpospolitej”. Dopiero wtedy będziemy mogli ocenić, czy zafałszowany obraz w artykule powstał specjalnie czy był to bardzo niefortunny wypadek przy pracy.

Opozycja przez cały czas jako rzekomy argument współpracy PiS i Frontu Narodowego przedstawia zdjęcie ministra Witolda Waszczykowskiego i Le Pen. ..
Jest to działanie bardzo nietrafione. Bo chociażby jako dowód współpracy Tuska z Rosją możemy pokazywać zdjęcie Tuska z Putinem, którzy się ściskają. Dlatego nie jest dobre tego rodzaju licytowanie się.

Jak rząd może przeciwdziałać takiej dezinformacji?
Tu należy postawić pytanie: czy to jest w ogóle potrzebne? Zdroworozsądkowi ludzie wiedzą, że PiS nie strzeli sobie samobója w postaci Polexitu. Polska powinna pokazać, że zależy jej na UE, przedstawiając rzeczowy, konkretny plan jej reformy.