Choć  do dziś kultowa wersja komedii Gogola z lat 70. z Anną Seniuk i Ireną Kwiatkowską w obsadzie nie ma sobie równych, to ekipie Teatru 6. Piętro udało się do tego ideału zbliżyć. Wiele w tym zasługi aktorów – Piotra Głowackiego, Cezarego Żaka i Pauliny Chruściel, ale także reżysera Andrzeja Bubienia, który po raz kolejny udowodnił, że subtelności rosyjskiej klasyki nie mają przed nim tajemnic. „Ożenek” to niewątpliwie jedna z najgorętszych warszawskich premier sezonu.

Tym, co w "Ożenku" zwraca największą uwagę , jest ciekawie dobrana obsada. Nieco zaskakuje Anna Dereszowska w roli swatki Fiokły Iwanowny – wypowiadane przez nią kwestie obfitują w odwołania  do podeszłego wieku, gryząc się tym samym z pełną kobiecej gracji i seksapilu aparycją aktorki. Pewien niedosyt pozostawia również kreacja Michała Żebrowskiego (dyrektora 6. Piętra) jako Podkolesina – bohater zamiast drażnić i jednocześnie śmieszyć widza swoim niezdecydowaniem co do ożenku z Agafią Tichonowną, wywołuje jedynie pełen politowania uśmiech na twarzy. To wszystko są jednak subtelności, które można ulokować zarówno po stronie wad spektaklu, jak i jego zalet – wszak przełamują one  nieco dotychczasowe postrzeganie tych dwóch postaci.

Reszta ekipy pasuje jak ulał – Cezary Pazura w roli gadatliwego nudziarza Żewakina, Janusz Chabior jako pełen kompleksów Anuczkin i wywołujący swoją charyzmą salwy śmiechu Cezary Żak jako Iwan Pawłowicz Jajecznica to trio kompletne. Znakomicie spisuje się także obsadzona w roli panny na wydaniu -  Agafii Tichonowny - Paulina Chruściel, która swoim urokiem dorównuje niemal samej Annie Seniuk z kultowej wersji komedii w reżyserii Ewy Bonackiej z 1976 roku. Jednak prawdziwym królem sceny, który kradnie całe show reszcie ekipy jest Piotr Głowacki w roli przyjaciela Podkolesina, Koczkariewa. Stworzona przez niego kreacja kipi od komizmu, a śmiech publiczności towarzyszący scenom z jego udziałem momentami zagłusza wręcz kwestie wypowiadane w tym czasie przez innych aktorów.

Oprócz talentu odtwórców i wyważonej granicy między samym dziełem, a jego twórczą interpretacją, na szczególne uznanie zasługuje reżyseria Andrzeja Bubienia.
Na deskach tego samego teatru możemy podziwiać jego inne wspaniałe wystawienie, czyli „Wujaszka Wanię” Antoniego Czechowa. Oba spektakle pokazują, że reżyser jak mało kto potrafi wgryźć się w psychologiczne niuanse literackich bohaterów rosyjskiej klasyki, a wprowadzone przez niego na scenę elementy tańca oraz gry ciałem i gestami nadają obu sztukom nową estetyczną jakość. Całość sprawia, że „Ożenek” to godny następca „Wujaszka Wani”, a tym samym jedna z najgorętszych warszawskich premier sezonu, która doskonale łączy klasykę z indywidualną wizją reżysera.

Pełna treść recenzji już jutro w "Gazecie Polskiej Codziennie".