Bronisław Komorowski wystąpił wczoraj w TVN24 i wyraził nadzieję, że Donald Tusk wystartuje w wyborach prezydenckich w 2020 roku. - Wszystko na to wskazuje, że zakończy swoją misję, pełniąc funkcję przewodniczącego Rady Europejskiej z dobrym wynikiem, z dobrymi skojarzeniami - mówił. Komorowski poucza, choć sam nie budzi w Polsce dobrych skojarzeń, przez swoje liczne wpadki, również na arenie międzynarodowej.

Komorowski uważa, że podczas czwartkowego szczytu Unii Europejskiej rząd polski dał „pokaz nieporadności” i „wszystkich najgorszych cech narodowych”, które się przypisywało kiedyś Polakom. - Ogólna jest kompromitacja także poprzez potwierdzenie najgorszych opinii o Polsce, o Polakach - o polskim piekle, niedojrzałości, kłótliwości, niezdolności do współdziałania - mówił, podkreślając, że polityka w UE polega na umiejętności zawierania kompromisów, porozumiewania, budowania sojuszy, przyjaźni, a nie szukania wrogów. 

Warto zwrócić uwagę na poziom języka wypowiedzi Komorowskiego:

Na szczęście Donald Tusk wygrał, ale proszę sobie wyobrazić, co to by było, gdyby intryga Jarosława Kaczyńskiego okazała się skuteczna, gdyby miał lepszych, bardziej cwanych wykonawców, którzy by rzeczywiście doprowadzili w wyniku zakulisowych różnych zabiegów do tego, co było możliwe, żeby przewlec kwestię rozstrzygnięcia co będzie na drugą kadencję z przewodniczącym

- dodał Komorowski i pouczał w swoim stylu. Jego zdaniem, gdyby to nie Polak ostatecznie został szefem Rady Europejskiej, to wszyscy „mielibyśmy nie tylko gigantycznego kaca, ale także ogromną stratę z punktu widzenia interesu narodowego”. 

Polska przesiadła się z wagonu I klasy w tym pociągu europejskim do wagonu III klasy, albo jeszcze dalej

- ocenił Komorowski, który robi z siebie niekwestionowany autorytet. 

Przypomnijmy, jaki wstyd przynosił on naszemu krajowi na arenie międzynarodowej.

Gafy, wpadki i sztubackie żarty – czyli złote myśli Komorowskiego

Zdarzyło się, że „zasiadł wygodnie w fotelu przed kanclerz Niemiec”, czy nie użyczył parasola Angeli Merkel. Innym razem podczas uroczystego obiadu na cześć szwedzkiej pary królewskiej prezydent... zabrał kieliszek szwedzkiej królowej.

Rady udzielonej przez Bronisława Komorowskiego nie zapomni też zapewne prezydent USA Barack Obama oraz jego żona. „Bo z Polską i USA to jest, panie prezydencie, jak z małżeństwem. Swojej żonie należy ufać, ale trzeba sprawdzać, czy jest wierna" – powiedział Komorowski.

Nie można pominąć informacji przekazanej przez Kancelarię Prezydenta, która ogłosiła Bronisława Komorowskiego... papieżem: „Prezydent wraz z Małżonką będzie przewodził oficjalnej beatyfikacji w Watykanie” - można było przeczytać w oficjalnym komunikacie Kancelarii Prezydenta w marcu 2011 roku.

Jednak wpadką dyplomatyczną z Japonii Bronisław Komorowski przebił cały swój wcześniejszy „dorobek”. Będąc w japońskim parlamencie w towarzystwie szefa BBN Stanisława Kozieja nie tylko wołał do niego przy wszystkich „szogunie”, ale zszokował Japończyków swoim brakiem kultury. Prezydent w pewnym momencie jak nigdy nic... stanął w butach na fotelu marszałka parlamentu. Japończyk oprowadzający polskich gości natychmiast poprosił go o zejście. Koziej nie zdążył zrobić zdjęcia.