Od wydania jej pierwszej solowej płyty „Na opak” minęło już prawie 20 lat. Dziś wokalistka powraca z nowym albumem, na którym prezentuje mniej popularne utwory ojca - Czesława Niemena. - Mój ojciec doczekał się dwóch grup fanów. Pierwsza z nich, to osoby ciepłe, bezpretensjonalne, pełne dobrej woli i kultury osobistej. Druga grupa składa się natomiast z osób, które swoimi postawami i zachowaniem zadają kłam wyznawanemu uwielbieniu Niemena - mówi w rozmowie z niezalezna.pl Natalia Niemen.

Jak wskazuje nazwa płyty, zdecydowała się Pani zaśpiewać mniej popularne utwory Czesława Niemena. Według jakiego klucza dobierała Pani piosenki, które ostatecznie znalazły się na krążku?
Bardzo prostego. Chodziło o to, aby na kompilacji znalazły się utwory, które będą spełniały dwa kryteria. Po pierwsze, nie miały się powtarzać zanadto przesłania zawarte w poezji mojego taty. Oba albumy bowiem, zarówno "Terra Deflorata", jak i "spodchmurykapelusza", naszpikowane są utworami poetyckimi poruszającymi podobne problemy. Drugie kryterium stanowił charakter muzyczny tych dzieł - chodziło mi o to, aby materiał "Niemen mniej znany" złożyć z utworów w głównej mierze dynamicznych. Wielu odbiorców zarzucało Niemenowi niepiosenkowość późnych jego utworów. Był to zarzut niesprawiedliwy i mający niewiele wspólnego z rzeczywistością. Przecież na wspomnianych dwóch albumach aż roi się od wyrazistych leitmotivów, wpadających w ucho melodii i charakterystycznych riffów. Piosenek lirycznych, spokojniejszych też trochę tam jest. Jednakże ze względu na odbiorcę, skompilowałam taki zestaw songów, który nie nużyłby słuchacza.

Zaczęła Pani właśnie promocję albumu. Jak na nową interpretację piosenek taty reagują jego fani?
Mój ojciec doczekał się dwóch grup fanów. Pierwsza z nich, to osoby ciepłe, bezpretensjonalne, pełne dobrej woli i kultury osobistej. Są to ludzie wrażliwi i prawi. Interesują się twórczością swojego ulubieńca w sposób pozbawiony szaleństwa. Nie mają niezdrowego bzika na jego punkcie. Po prostu dobrzy ludzie, którzy nie mają potrzeby zaglądania do życia osobistego najbliższych Niemena. Nie interesują się plotkami, a jak je gdzieś usłyszą, nie dają im wiary. Zajmują się własnym życiem. Ta grupa przyjęła "Niemen mniej znany" pozytywnie. Druga grupa składa się natomiast z osób, które swoimi postawami i zachowaniem zadają kłam wyznawanemu uwielbieniu Niemena. Cechuje ich irracjonalne przeubóstwienie mojego taty z nieodzownymi - w ich przypadku -  niechęcią, nienawiścią i pogardą wobec ukochanej współmałżonki Niemena oraz ich dzieci. Są to osoby, które szukając informacji na temat życia ich idola oraz spraw związanych z nim, posiłkują się kłamstwami z prasy brukowej. A niektórzy z nich nawet sami takie artykuły zlecają, albo je współtworzą. Wszystko po to, żeby żonę i córki Niemena postawić w złym świetle. Owi ludzie są także bardzo aktywni w doszukiwaniu się na siłę skaz, błędów i wad np. w moich wypowiedziach, w wywiadach, które daję dla prasy, czy portali, . Wszędzie tam, gdzie opowiadam o ojca twórczości, podejściu do onej itd. Kręcą wówczas nosem, poprawiają, uważają mnie za niedostateczną we wszem. Są to ludzie bardzo surowi, osądzający, raniący i niestety prymitywni. Swoją aktywnością przynoszą mojemu tacie wstyd, jednocześnie rozpowiadając, że to ja rodzicielowi wstyd przynoszę wykonując jego utwory. Proszę mi wierzyć, mój tata naprawdę nie chciałby mieć takich "uwielbicieli". I jak nietrudno się domyśleć, owa grupa robi od lat wszystko, żeby moją osobę zdeprecjonować, czyli wszystko, co zrobię jest złe. W związku z tym płyta "Niemen mniej znany" też jest dla nich zła. I bardzo dobrze. Podobać się wszystkim nigdy nie było i nie jest moim zamiarem.

Praca nad krążkiem była dla Pani osobistym spotkaniem z ojcem? Jak dziś pani patrzy na jego twórczość?
Nie, nie. Praca nad "Niemenem mniej znanym" nie była dla mnie absolutnie spotkaniem z ojcem. Z ojcem ostatnim razem się spotkałam parę dni przed jego śmiercią, gdy leżał w śpiączce na onkologii w Warszawie. Uściśliłabym jeszcze - nie była to praca li tylko nad krążkiem, ale pierwej nad koncertami. Pamiętajmy, iż "Niemen mniej znany" miał być początkowo cyklem koncertów pod tym tytułem. Nie lubię zbytniej egzaltacji, jeżeli chodzi o kwestię rzekomego kontaktu ze zmarłym artystą. Ja po prostu miałam pomysł i zrealizowałam go. Wydawał mi się pomysłem dobrym, cennym i potrzebnym z wielu powodów. To było świetne doświadczenie z zakresu sztuki. Bo i wgryzłam się w poezję taty, tak mądrą i piękną, która ze swym przesłaniem jest wielce mocno na czasie. I poćwiczyłam głos, rozciągnęłam się technicznie jeszcze bardziej. Tak wymagająca bowiem twórczość wokalna jest wielkim wyzwaniem i znakomita szkołą dla wokalistów. Koledzy instrumentaliści również czuli się ubłogosławieni kontaktem z tak trudną materią muzyczną. Jak ja patrzę na twórczość mojego taty? Bardzo pozytywnie. Bardzo mi się ona podoba, lubię ją, podziwiam. Jest po prostu piękna i prawdziwa. Potrzebna światu. Na szczęście jest wielu, którzy ją chłoną i rozumieją. To napawa nadzieją, że ciężka praca mojego ojca nie poszła na marne.