Zwycięstwo w Lubinie było szóstą kolejną wygraną mistrzów Polski na wyjeździe w ramach rozgrywek Ekstraklasy. Wystarczy jeszcze jeden wyjazdowy triumf, by wyrównać klubowy rekord.

Łatwo jednak nie będzie, bo przed legionistami mecze z trudnymi rywalami z czołówki tabeli. 19 marca podopieczni Jacka Magiery wyruszą do Gdańska, by zmierzyć się z liderem rozgrywek - Lechią. Kto wie, czy kolejna wyjazdowa potyczka nie będzie jeszcze trudniejsza - 9 kwietnia mistrzowie Polski wyruszą na podbój Poznania. Wojskowi mają za sobą marny start w wiosennych rozgrywkach, tymczasem Lechia i Lech od początku rundy regularnie punktują. W ostatniej kolejce Lech pokonał u siebie Lechię 1:0, dzięki czemu tabela mocno się spłaszczyła - w tym momencie Legia ma już tylko cztery punkty straty do gdańszczan i dwa do Kolejorza. 

W Lubinie Jacek Magiera skończył z eksperymentami - odesłał na ławkę snującego się po boisku Tomasa Necida, a w ataku postawił na Miroslava Radovicia. Czy Serb widzi się na stałe na tej pozycji? - Zobaczymy, jak to będzie wyglądało. Wciąż szukamy optymalnych rozwiązań. Każdy zawodnik ma z siebie dawać maksa dla dobra drużyny. Zawsze mówię, że dla dobrego piłkarza zawsze znajdzie się miejsce na boisku. Trener Magiera doskonale wie, że dla niego zagram nawet na bramce - obiecuje Rado na łamach Polski The Times.