Sprawa Amber Gold nie umknęła resortowi gospodarki, bo doprowadziliśmy do wykreślenia tej spółki z rejestru domów składowych - mówił dziś przed sejmową komisją śledczą były wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak. Przewodnicząca Małgorzata Wassermann zaznaczyła, że złoży wniosek o konfrontację między Pawlakiem a  dyrektorem Departamentu Administrowania Obrotem resortu gospodarki Jarosławem Mąką. Chodzi o zainteresowanie ABW spółką Amber Gold, które miało sięgać 2010 roku. 

Były wicepremier był drugim ze świadków, który został dziś przesłuchany przez komisję. Wcześniej zeznania złożył Jarosław Mąka. Obaj świadkowie mówili przede wszystkim o zdarzeniach z pierwszej połowy 2010 r. Amber Gold została wówczas zarejestrowana w Ministerstwie Gospodarki jako dom składowy, a następnie - na skutek informacji uzyskanych przez resort - z tego rejestru wykreślona.

Ustawa z 2000 r. o domach składowych funkcjonowała od początku 2001 r. do połowy 2011 r. Zgodnie z nią, do ministra gospodarki należało prowadzenie rejestru przedsiębiorców przyjmujących na skład towary przemysłowe i prowadzenie nadzoru nad działalnością tego rodzaju przedsięwzięć. Amber Gold została wpisana do rejestru na początku stycznia 2010 r. - spółka ta była pierwszym domem składowym wpisanym na listę przez MG. Po uzyskaniu przez ten resort informacji, że w przeszłości szef firmy Marcin P. był karany prawomocnie m.in. za przestępstwa przeciw mieniu, 22 czerwca 2010 r. minister gospodarki wykreślił spółkę z rejestru przedsiębiorstw składowych i poinformował o tym m.in. Komisję Nadzoru Finansowego, gdański sąd rejestrowy i Prokuraturę Rejonową Gdańsk-Śródmieście. W połowie lipca tamtego roku prokuratura odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie.

Pawlak zeznał, że w 2010 roku jego wiedza o Amber Gold „miała charakter ogólny” i wiedział tylko, że był taki przedsiębiorca, który został wykreślony z rejestru domów składowych.

To był początek działania tej firmy i skala jej działalności była ograniczona

- mówił. Jak dodał, informacje o przestępczym charakterze przedsiębiorstwa pojawiły się dopiero w 2012 roku.

Nie przypominam sobie, bym podejmował jakiekolwiek indywidualne decyzje w sprawie Amber Gold, zajmowałem się problemami systemowymi

- mówił były wicepremier.

Przesłuchanie zdominowała kwestia wiedzy Pawlaka o działaniach ministerstwa w sprawie Amber Gold w 2010 r., w kontekście wcześniejszych zeznań Jarosława Mąki. Poseł Marek Suski z PiS pytał świadka m.in. o to, kiedy Mąka poinformował ministra o aferze Amber Gold.

Nie przypominam sobie, aby pan dyrektor Mąka informował mnie szczegółowo o sprawie Amber Gold wcześniej jak w 2012 r., ponieważ wtedy ta sprawa była na tyle głośna, że wszyscy się tą firmą szczegółowo zajmowali

- odpowiedział Pawlak.

Były wicepremier tłumaczył też, że w połowie 2010 r., podczas posiedzeń kierownictwa MG, nie była wymieniana żadna konkretna nazwa spółki, tylko informacje o tym, że jakiś przedsiębiorca starał się o uruchomienie domu składowego składującego złoto, srebro i platynę.

Suski pytał też świadka o to, kiedy o sprawie Amber Gold informował ówczesnego premiera Donalda Tuska. Pawlak wskazał, że podczas jednego z posiedzeń Rady Ministrów, które odbyło się w połowie 2012 r., przedstawił m.in. informację na temat wykreślenia tej firmy z rejestru domów składowych.

Mąka mówił przed komisją m.in., że przekazywał Pawlakowi w 2010 r. informację na temat kontaktu z ABW w związku z tą sprawą. Były wicepremier z kolei powiedział, że nie przypomina sobie tego. 

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann zapytała Pawlaka, czy został poinformowany o fakcie, iż Mąka „nawiąże kolejny kontakt z ABW w związku z faktem, że co prawda Amber Gold skreślona została z rejestru, ale Katarzyna P. wysyła kolejny wniosek z Niemiec o zarejestrowanie innej firmy w formie domu składowego”.

Dyrektor Mąka nie informował mnie o fakcie, że wpłynął jeszcze jakiś następny wniosek dotyczący domu składowego. Nie było praktyki, aby dyrektor departamentu informował o indywidualnych decyzjach (...) Dyrektorzy departamentów mieli obowiązek współpracować z organami ścigania, jeśli zachodziło podejrzenie popełnienia przestępstwa. Nie byli do tego upoważniani specjalnie

- odpowiedział Pawlak.

Wassermann zaznaczyła, że w związku z tym złoży wniosek o konfrontację między Pawlakiem a Mąką.

Najpierw zostaną spisane protokoły, przeanalizujemy sprawę, jeśli będą rozbieżności, będziemy je konfrontować. Natomiast dotyczy to być może nie tylko tych świadków, więc konfrontacje będą się odbywały w późniejszym okresie

- powiedziała przewodnicząca komisji po zakończeniu posiedzenia.

Wassermann wskazała też, że w harmonogramie prac kierowanego przez Pawlaka resortu, który przedstawił Radzie Ministrów w połowie 2012 r., nie ma informacji o kontaktach Ministerstwa Gospodarki z ABW. Przypomniała, że gdy wybuchła afera Amber Gold w 2012 roku, ówczesny szef ABW Krzysztof Bondaryk twierdził, że KNF nie informowała jego służby o problemie, a premier Tusk miał z kolei pretensje do ABW o brak informacji. Tymczasem z zeznań dyrektora Mąki wynika, że Agencja wiedziała o sprawie już na początku 2010 roku - oceniała szefowa komisji.

Pawlak nie mógł sobie przypomnieć, dlaczego informacja o ABW nie znalazła się w kalendarium, choć zwrócił uwagę, że kalendarium zostało opublikowane w internecie, gdzie nie informuje się o wszystkim. I że zapewne na posiedzeniu Rady Ministrów w 2012 roku, gdy była mowa o Amber Gold, informacja o terminie zawiadomienia Agencji się pojawiła. Komisja zadecydowała też, że w związku z tym zwróci się też w trybie pilnym do KPRM o stenogramy z posiedzeń rządu, które odbyły się między sierpniem a końcem września 2012 r.

Małgorzata Wassermann i Stanisław Pięta po posiedzeniu komisji ds. Amber Gold:

To pierwsze zeznania były dzisiaj przełomowe i sensacyjne. Spotkania pana dyrektora Mąki z przedstawicielami ABW w 2010 r. są udokumentowane. Są protokoły jawne, w których też to omawia

- mówiła po posiedzeniu komisji Małgorzata Wassermann. 

Dyrektor powiedział, że omawiał tę sprawę z premierem Pawlakiem. Omawiał spotkanie, w którym poinformował ABW, że to budzi jego najwyższe zdziwienie. Kolejne spotkanie, które się obyło, o którym mówił dzisiaj świadek było związane z tym, że dokumenty zaczęły napływać z Republiki Federalnej Niemiec, co pogłębiło nieufność świadka. Doszło do kolejnego spotkania z ABW. Będziemy ten wątek na pewno rozwijać. Nie jest tajemnicą, że ABW twierdziła, iż nie posiadała takiej wiedzy wcześniej, że nikt nie zgłaszał im sprawy Amber Gold. To, co dzisiaj zostało powiedziane, bezspornie temu przeczy

- dodała przewodnicząca. 

Moje najwyższe zdziwienie i nie tylko moje, ale całej komisji budzą zeznania premiera Pawlaka. Wszyscy się spodziewali że pan premier Pawlak będzie dumny z tego jak zadziałało jego ministerstwo, tym bardziej, że świadek mówi, iż konsultował z nim tę sprawę i ją omawiał. A pan premier się tego wypiera

- stwierdziła.