Małgorzata Wasserman zgasiła Pawlaka. Były wicepremier zeznaje w sprawie Amber Gold

  

Nie przypominam sobie, bym podejmował jakiekolwiek indywidualne decyzje w sprawie Amber Gold, zajmowałem się problemami systemowymi - mówił były wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak. Sejmowa komisja śledcza rozpoczęła dziś po południu jego przesłuchanie. Pawlak w rządzie PO-PSL - od listopada 2007 do listopada 2012 r. - był wicepremierem i ministrem gospodarki. Wcześniej zeznania złożył były dyrektor Departamentu Administrowania Obrotem resortu gospodarki Jarosław Mąka. Zeznał on m.in., że przekazywał Pawlakowi w 2010 r. informację na temat kontaktu z ABW w związku z firmą Amber Gold, nie potrafił jednak dokładnie sprecyzować momentu, w którym do tego doszło.

Pawlak mówił m.in. o systemie zarządzania jakością, który został wprowadzony w kierowanym przez niego resorcie, oraz o tym, że w ramach tego systemu każdy z departamentów dokonywał oceny stosowanego prawa i przedstawiał ewentualne wnioski.

W tym trybie dyrektor Departamentu Administrowania Obrotem Jarosław Mąka (zeznający przed komisją przed Pawlakiem) przedstawił w połowie 2010 roku informację, że ustawa o domach składowych funkcjonuje przez 10 lat i dopiero na początku 2010 roku pojawił się pierwszy podmiot, który został zarejestrowany jako dom składowy. W dodatku, jak miał mówić dyrektor departamentu, podmiot ten został wykreślony z rejestru, bo prowadzący go przedsiębiorca złożył fałszywe oświadczenie.

Okazało się, że szef tej firmy był wielokrotnie karany, choć spółka dokonała zmiany prezesa i w momencie wykreślania z rejestru domów składowych, przedsiębiorstwem kierowała już jego żona. Chodziło właśnie o Amber Gold, choć, jak stwierdził Pawlak, ta nazwa w tamtym czasie w tym kontekście nie padła.

Jednym z wniosków z całej narady był postulat wyeliminowania ustawy o domach składowych z systemu prawnego, co nastąpiło w 2011 roku

- stwierdził Pawlak. Dodał, że nie wymieniano w kontekście uchylania tej ustawy nazwy Amber Gold.

Podczas wygłaszania przez Pawlaka wstępnego oświadczenia, szefowa komisji Małgorzata Wassermann kilka razy mu przerywała, zwracając uwagę, że nie powinien czytać z kartki oraz mówić o innych kwestiach niż działalność Amber Gold.

Mam nadzieję, że komisja chce wiedzieć, jak powinny funkcjonować urzędy

- odpowiedział Pawlak, dodając, że oprócz działań osób ważne jest również zorganizowanie instytucji publicznych.

Nawet najbardziej doskonali ludzie mogą popełniać błędy

- podkreślił.


Tym niemniej Pawlak skrócił swoje wystąpienie. Zapewnił, że „w sprawie tego konkretnego podmiotu”, jakim była spółka Amber Gold, nie podejmował żadnej decyzji indywidualnej, ale zajmował się problemami systemowymi. 

Podczas przesłuchania poseł PiS Marek Suski pytał byłego wicepremiera m.in. o to, kiedy Jarosław Mąka poinformował go o aferze Amber Gold.

Nie przypominam sobie, aby pan dyrektor Mąka informował mnie szczegółowo o sprawie Amber Gold wcześniej jak w 2012 r., ponieważ wtedy ta sprawa była na tyle głośna, że wszyscy się tą firmą szczegółowo zajmowali

- odpowiedział Pawlak.

Rozumiem, że byliście zajęci czymś innym tak bardzo, że ta sprawa wam umknęła

- stwierdził Suski.

Panie pośle, nie umknęła. Ta spółka została wykreślona z rejestru (domów składowych - PAP) i uprzejmie proszę, aby pan nie dokonywał subiektywnych opinii

- odparł świadek.

Pawlak tłumaczył też, że w połowie 2010 r., podczas posiedzeń kierownictwa MG, nie była wymieniana żadna konkretna nazwa spółki, a tylko informacje o tym, że jakiś przedsiębiorca starał się o uruchomienie domu składowego składującego złoto, srebro i platynę.

Wobec złożenia fałszywego oświadczenia, został jednak wykreślony, a o sprawie została poinformowana prokuratura, krajowy rejestr sądowy oraz KNF

- mówił.

* * *
Wtorkowe przesłuchania dotyczą m.in. kwestii funkcjonowania spółki Amber Gold jako domu składowego, a także przyczyn, dla których spółka ta została przez resort gospodarki wykreślona z tego rejestru w czerwcu 2010 r.

W sierpniu 2012 r. Pawlak informował, że w grudniu 2009 r. Amber Gold wystąpiła o wpisanie jej do rejestru domów składowych, prowadzonego przez resort. Jak mówił, zgodnie z ówczesną ustawą wystarczało do tego złożenie oświadczenia o spełnianiu ustawowych warunków i przedstawienie odpowiedniego wniosku. W efekcie na liście domów składowych Amber Gold znalazła się już na początku stycznia 2010 r.

Pawlak zaznaczał wówczas, że w ramach działającego w jego ministerstwie systemu zarządzania jakością, rozpoczęto rutynowe procedury sprawdzające. Jak mówił, po przeanalizowaniu dokumentacji departament administrowania obrotem wystąpił do KNF z pytaniem, czy nie zachodzi podejrzenie wykonywania przez tę spółkę czynności bankowych, a Komisja odpowiedziała, iż podjęła odpowiednie działania, jest np. postępowanie przed prokuraturą.

Pawlak opowiadał, że jego resort wystąpił do spółki o dokumenty, w tym zaświadczenie o niekaralności prezesa Marcina P., natomiast Amber Gold odpowiedziała, że „niekarana jest Katarzyna P.”. Po sprawdzeniu w krajowym rejestrze karnym okazało się, że „dorobek pana Marcina P. jest imponujący”. W efekcie podjęto decyzję o zakazie prowadzenia działalności w zakresie przedsiębiorstwa składowego, a Amber Gold została wykreślona z rejestru domów składowych 22 czerwca 2010 roku.

Spółka Amber Gold ogłosiła likwidację 13 sierpnia 2012 r., a tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Według ustaleń, w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej oszukano w sumie niemal 19 tys. klientów spółki, doprowadzając ich do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł. Marcin P. został oskarżony o cztery przestępstwa, a Katarzyna P. o 10. Grożą im kary do 15 lat więzienia. Proces Marcina P. i jego żony trwa przed gdańskim Sądem Okręgowym. 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP,niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Polonia Amerykańska jednoczy się z Polską w obchodach 38. rocznicy stanu wojennego

/ Małgorzata Schulz / Los Angeles

  

Uroczystości związane z obchodami 38. rocznicy stanu wojennego odbyły się między innymi w Bostonie, New Jersey i Kalifornii.

Wczoraj o godzinie 19 czasu lokalnego w Bostonie, w Kościele Matki Boskiej Częstochowskiej, odbyła się msza święta z wystawieniem najświętszego sakramentu i modlitwami za ojczyznę oraz represjonowanych w czasie stanu wojennego. Po mszy odbyło się spotkanie Bostońskiego Klubu "Gazety Polskiej", którego przewodniczącym jest Wiesław Wierzbowski, jeden z liderów Solidarności odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, a jednym z członków Tadeusz Walkowiak - odznaczony Medalem 100-lecia Odzyskania Niepodległości za działalność niepodległościową i zaangażowanie w życie polonijne.

Wiesław Wierzbowski jest także prezesem Kongresu Polonii Amerykańskiej Wschodniego Massachusetts. Wierzbowski był internowany 14 grudnia 1981 na ranem, ale nie bez aktywnego oporu, ponieważ uciekł przed próbującymi go aresztować oficerami SB. Został aresztowany za działalność jako członek Zarządu oraz członek Prezydium Zarządu regionu Warmińsko–Mazurskiego Solidarności w Olsztynie oraz wiceszef tego regionu.

Wczoraj wieczorem czasu lokalnego, w New Jersey stowarzyszenie „Pamięć” zorganizowało spotkanie pod hasłem „Zapal światło wolności.” Zebrani działacze Solidarności i represjonowani oraz ich rodziny oraz przyjaciele zapalili znicze, aby uczcić 38. rocznicę stanu wojennego.

W USA mieszka wielu działaczy i liderów Solidarności, których życie po internowaniu w latach 1981-1982 stało się w Polsce niemożliwe.

W stolicy Kalifornii Sacramento osiedliła się rodzina Grellusów, pochodzących z Poznania. Eugeniusz i Danuta wraz z dziećmi musieli wyjechać z Polski, ale ich działalność i walka o wolność trwała w USA. Założyli Polonijny Ośrodek Kulturalno-Pastoralny z kaplicą pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej.

„W dniu otwarcia olimpiady w Los Angeles w 1986 roku, na wzgórzu ze słynnym na cały świat napisem Hollywood, wciągnęliśmy transparent „Solidarity Alive” – Solidarność żyje. Transparent częściowo przykrywał napis Hollywood i był pokazywany kilkakrotnie przez wszystkie stacje telewizyjne z całego świata, w czasie otwarcia olimpiady”

- powiedział Grellus.

Eugeniusz i Danuta Grellus także zapalili światło wolności.

Marian Czarnecki od 1984 roku mieszka w Connecticut. Zakładał Związki Zawodowe Solidarność w Zielonogórskiej Elektrociepłowni. Jutro weźmie udział w uroczystych obchodach 38. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego i spotkaniu z działaczami Solidarności, które odbędą się w Sanktuarium Jana Pawła II w Parafii Matki Bożej Różańcowej w Passaic, New Jersey.

W piątek także zapalił światło pamięci i wspominał czasy internowania, kiedy to w 1982 garnizonowy Sąd Wojskowy skazał go na 18 miesięcy więzienia. Wyszedł na wolność po 12 latach, ale nie mógł już znaleźć w Zielonej Górze pracy i wyjechał do USA.

„Po latach mogę ocenić, że wprowadzenie stanu wojennego zatrzymało rozwój Polski na około 30 lat” - powiedział Czarnecki.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl