Dziś do kin weszła filmowa biografia Marii Skłodowskiej-Curie. To nie tylko intymny i artystycznie wysublimowany filmowy portret jednej z najsłynniejszych Polek ze znakomitą kreacją Karoliny Gruszki w roli głównej. To przede wszystkim wypełnienie ogromnej luki w rodzimej kulturze, która – aż do dziś – przez tyle lat o Marii Skłodowskiej-Curie milczała.

Polon, rad, nagroda Nobla – w zasadzie w tych trzech hasłach da się zamknąć wiedzę większości z nas na temat Marii Skłodowskiej-Curie. Ot, postać z notki biograficznej z podręcznika do chemii i nieco staromodna patronka lubelskiej uczelni. Mało kto zdaje sobie sprawę ze skali odkryć polskiej chemiczki, która jako pierwsza w historii kobieta została uhonorowana przez Akademię Szwedzką i jako jedyny (po dziś dzień!) naukowiec ma na koncie aż dwie nagrody Nobla w dwóch różnych dziedzinach nauk przyrodniczych. Jeszcze mniej wiemy o życiu prywatnym Marii, jej pełnym miłości i pasji małżeństwie z Piotrem Curie i bliskich relacjach z dwiema córkami.

Tę zawstydzającą lukę w rodzimej popkulturze wypełnia międzynarodowa koprodukcja „Maria Skłodowska-Curie” w reżyserii Marie Noelle. Intymny, ukazujący nie tylko geniusz, ale i ludzką, a zatem niepozbawioną słabości, naturę genialnej Polki obraz wart jest uwagi co najmniej z kilku powodów. Jednym z nich jest kreacja Karoliny Gruszki, która – jak sama przyznaje – spędziła dużo czasu na analizowaniu zdjęć, listów i dzienników Skłodowskiej, by na planie umieć oddać jej skomplikowany charakter. Nieco minimalistyczny (bo ukazujący zaledwie 6 lat z życia noblistki) scenariusz, w którym trudno o wartką akcję, wynagradzają klimatyczne, nawiązujące kolorystyką do epoki zdjęcia Michała Englerta i zachwycająca muzyka Bruna Coulaisa (tego samego, który stworzył obsypaną nagrodami ścieżkę dźwiękową do „Pana od muzyki” Christophe’a Barratiera).

Całość składa się na portret intymny, wielowymiarowy i nie bez skaz (takich jak chociażby romans Skłodowskiej z żonatym Paulem Langevinem), ale przede wszystkim inspirujący.

- Tym, co wywarło na mnie największe wrażenie w osobowości Marii była jej umiejętność łączenia różnych ról. Była nie tylko genialnym naukowcem, ale również kochającą żoną i matką 

– podkreślała w rozmowie z „Codzienną” Karolina Gruszka.

Filmowi towarzyszy akcja „Poczuj chemię do Skłodowskiej”, która ma na celu przybliżenie postaci genialnej Polki, a do księgarń trafiła właśnie jej biografia pióra Magdaleny Niedźwiedzkiej. Miejmy nadzieję, że to zaledwie pierwszy - nie jedyny- krok do odkurzenia wizerunku polskiej noblistki.