Schultz proponuje: Opodatkować najbogatszych, dać więcej praw homoseksualistom

  

Przez kilka ostatnich tygodni Martin Schulz - pomimo zarzutów o nadużycia w okresie jego pracy w Parlamencie Europejskim - w czasie kampanii wyborczej w Niemczech szedł jak burza, a jego partia SPD po raz pierwszy od wielu lat pokonywała w sondażach chadeków. Dopiero kontrofensywa Angeli Merkel i być może zbyt radykalne, skrajnie lewicowe propozycje Schulza spowodowały, że obywatele zaczęli wycofywać swoje poparcie dla socjaldemokraty.

Schulz jeszcze nie wie jak zakończy się sprawa związana z zarzutami dotyczącymi nadużycia przez niego stanowiska, gdy był on przewodniczącym PE. Jego partia już stanęła jednak za nim murem, oskarżając konkurentów o prowadzenie brudnej i oszczerczej kampanii. Aby jeszcze bardziej poszerzyć krąg wyborców, Schulz sięgnął po tematy do tej pory zarezerwowane dla skrajnej lewicy. Obiecał zaostrzenie przepisów chroniących pracowników, opodatkowanie najbogatszych oraz większe prawa dla par homoseksualnych. 

Szkodliwy nacjonalizm czy narodowy patriotyzm?

Martin Schulz podczas tradycyjnego spotkania politycznego w środę popielcową ponownie zaatakował te kraje, które odmawiają przyjmowania imigrantów. Wezwał też do walki z nacjonalizmem, który jego zdaniem jest największym zagrożeniem dla Europy.

To nacjonalizm, a nie imigranci mogą zniszczyć Europę

– powiedział w Vilshofen Schulz, dodając, że wszyscy ci, którzy stawiają swój kraj i własne państwo na pierwszym miejscu kosztem innych są nacjonalistami, a nie patriotami.

Eksperci nie mieli wątpliwości, że jest to pusty populizm.

Horst Seehofer z bawarskiej CSU ostro zaatakował Schulza, nazywając go w Pasawie manipulatorem, który w kampanii wyborczej podając fałszywe i zmyślone fakty oszukuje wyborców.

Jeżeli Martin Schulz nadal będzie tak postępował i zwodził wyborców, to zmieni nazwisko na Martin Szuler (niem. Schummler)

– stwierdził szef CSU i premier Bawarii Horst Seehofer.

Sprawiedliwa Europa oczami niemieckiego socjaldemokraty

Schulz uznał, że Niemcy to w tej chwili kraj niesprawiedliwości społecznej, więc on, jako kanclerz chciałby to zmienić, m.in. poprzez większe opodatkowanie najbogatszych, czy też przez podwyższenie emerytur. Inną jego propozycją jest podniesienie składek na ubezpieczenie społeczne, jakie miałyby odprowadzać przedsiębiorstwa w Niemczech.

Nagły wzrost popularności niemieckiej socjaldemokracji zwany „efektem Schulza” doprowadził do tego, że SPD po raz pierwszy od 10 lat wyprzedziła w sondażach chadeków, ale w ostatnich dniach popularność samego Martina Schulza zaczęła się chwiać. Według kilku sondażowi, połowa mieszkańców Niemiec nie wierzy w zwycięstwo byłego szefa Parlamentu Europejskiego w zaplanowanych na jesień wyborach parlamentarnych, a tylko 36 proc. badanych uważa zwycięstwo Schulza za prawdopodobne. Hamburski tygodnik „Der Spiegel” zastanawiał się, czy to jest to tylko chwilowa zadyszka? Szef Instytutu Badań Opinii Społecznych „Forsa” Manfred Guellner stwierdził, że socjaldemokraci daleko na przedstawianych przez Schulza hasłach wyborczych nie zajadą.

SPD nigdy nie wygrało wyborów posługując się hasłami wyborczym typu: „socjalna sprawiedliwość, płace minimalne” lub „renta od 63 roku życia”

– stwierdził Guellner w wywiadzie dla „Frankfurter Neue Presse”, dodając, że sukces SPD mogłoby przynieść bardziej nowoczesne hasło podobne do tego, jakiego używał Gerhard Schroeder w zwycięskiej kampanii wyborczej z 1998 roku - „Innowacja i sprawiedliwość”.

Kontrofensywa CDU

Tymczasem chadecy postanowili działać. Podczas sobotniego zjazdu CDU w Stralsundzie w Meklemburgii-Pomorzu Przednim przemawiała sama Angela Merkel. Po raz pierwszy w tej kampanii wyborczej ostro skrytykowała przedwyborcze propozycje Schulza dotyczące zmian na rynku pracy i zmian podatkowych, nazywając je populistycznymi. Przypomniała, że zachowanie reform rynku pracy zapisane w Agendzie 2010 (którą zresztą wprowadził poprzednik Schulza, kanclerz Gerhard Schroeder) jest warunkiem ekonomicznych sukcesów Niemiec w ostatnich latach.

Gdy dochodziliśmy do władzy, Niemcy były chorym europejskim pacjentem, dzisiaj jesteśmy gwarantem stabilnej kotwicy

- mówiła Angela Merkel, zapewniając, że nie tylko zamierza bronić reform zapisanych w Agendzie 2010, ale dalej reformować kraj wprowadzając w życie Agendę 2025, w której obiecuje przez 10 lat zmniejszyć o połowę bezrobocie i poprawić szanse młodych ludzi. Nowy program wyborczy chadeków znany ma być w lipcu, zaraz po zakończeniu Szczytu G-20 w Hamburgu.

Równe szanse

Zdaniem politologów zarówno CDU, jak i SPD mają równe szanse na zwycięstwo w wyborach parlamentarnych, które odbędą się 24 września. Co prawda najnowsze sondaże wskazują na lekką przewagę socjaldemokratów, to jednak eksperci nadal większe szanse dają chadekom i Angeli Merkel. Kto będzie kanclerzem - dowiemy się za około 200 dni.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Heather Nauert wycofała się z kandydowania na ambasadora USA przy ONZ

Heather Nauert / The White House from Washington, DC [Public domain]

  

Heather Nauert, która w grudniu została nominowana przez prezydenta USA Donalda Trumpa na ambasadora Stanów Zjednoczonych przy ONZ, ogłosiła, że ze względów rodzinnych wycofuje swoją kandydaturę – poinformował w sobotę (czasu miejscowego) Departament Stanu.

W wydanym przez resort oświadczeniu Nauert podziękowała Trumpowi i sekretarzowi stanu Mike'owi Pompeo za nominację, podkreśliła jednak, że "dwa ostatnie miesiące były dla mojej rodziny wyczerpujące, dlatego w najlepszym interesie mojej rodziny będzie, gdy wycofam się z ubiegania o to stanowisko".

Sekretarz Stanu Mike Pompeo powiedział, że Nauert "nadal będzie wielką reprezentantką tego narodu".

Biały Dom jeszcze oficjalnie nie przedłożył nominacji Nauert do zatwierdzenia przez Senat.

Jak podaje CNN, prezydent Trump wkrótce ogłosi nową kandydaturę. Według źródła, na które powołuje się agencja Reutera, możliwym kandydatem jest obecny ambasador USA w Niemczech Richard Grenell, były rzecznik prasowy ONZ.

W opublikowanym oświadczeniu nie sprecyzowano, jakie problemy rodzinne wpłynęły na decyzję Nauert. Dziennik "Washington Post" zauważył jednak, że dzieci i mąż Nauert pozostali w Nowym Jorku, podczas gdy ona sama pracowała w Waszyngtonie. Lokalne media piszą też, że powodem mogła być niania, którą Nauert w przeszłości zatrudniała do opieki nad swoimi dziećmi - kobieta ta przebywała w USA legalnie, ale nie miała wizy uprawniającej ją do podjęcia pracy zarobkowej.

Nauert jest absolwentką renomowanego wydziału dziennikarstwa nowojorskiego Uniwersytetu Columbia. W kwietniu 2017 roku została rzeczniczką Departamentu Stanu, a na początku 2018 roku objęła również obowiązki podsekretarza ds. dyplomacji publicznej i spraw publicznych.

Jej nominacja na - jak zauważa Reuters - bardzo eksponowane na arenie międzynarodowej stanowisko ambasadora USA przy ONZ wywołała komentarze wypominające jej brak doświadczenia w dyplomacji. Wskazywano, że pozostali stali członkowie w Radzie Bezpieczeństwa - Francja, Wielka Brytania, Chiny i Rosja - reprezentowani są przez doświadczonych dyplomatów.

Nauert miała zastąpić na stanowisku w ONZ Nikki Haley, byłą gubernator Karoliny Południowej, która w chwili objęcia tej funkcji również nie miała znaczącego doświadczenia w polityce międzynarodowej i dyplomacji.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl