TYLKO U NAS: Syn ostatniego Żołnierza Wyklętego. „Tato, trzeba było wyciąć więcej tej czerwonej zarazy”

Jan Przemyłski

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portali Niezależna.pl, gdzie prowadzi program „Rozmowa niezależna”.

Kontakt z autorem

  

Wiele lat czekałem na tę sytuację. Niezłomni wrócili do świadomości Polaków, głównie za sprawą młodych ludzi. To oni, szukając swoich wzorców, odkryli to, co komuniści starali się przez dziesiątki lat pogrzebać – powiedział „Codziennej” Marek Franczak, syn jednego z najsławniejszych Żołnierzy Wyklętych, Józefa Franczaka ps. Lalek. Od 2011 roku, 1 marca obchodzony jest jako Dzień Żołnierzy Wyklętych.

Powiedział Pan, że komunistyczna władza zwalczała bohaterów polskiego podziemia wszelkimi możliwymi sposobami. Znamy wiele wypadków, kiedy również ich rodziny były prześladowane, torturowane. Jak wyglądało życie w Pańskim domu?
Łatwo niestety nie było. Mama jak najdłużej starała się trzymać mnie pod kloszem, z dala od środowiska, rodziny i znajomych ojca. Z czasem zacząłem ich poznawać i coraz więcej rozumiałem. W szkole natomiast wielu nauczycieli wmawiało mi, że jestem synem bandyty, że mój ojciec jest zwykłym złodziejem i mordercą, że jestem gorszy od reszty. Każda okazja była dobra, aby mnie w ten sposób zrugać. Z powodu taty nie pozwolono mi iść do liceum, mimo dobrych wyników w nauce. Byłem zmuszony pójść do górniczej zawodówki, a ambicje schować do kieszeni. Gdy miałem 16–17 lat, intensywnie zaczęła się mną interesować ówczesna milicja, która również przypominała mi, kim jestem. Pewnego dnia w szkole wybuchł niewielki pożar, prawdopodobnie od niedopałków papierosów. Jako jeden z pierwszych schwyciłem za gaśnicę i go opanowałem. Po tej sytuacji byłem wielokrotnie wzywany na posterunek jako sprawca pożaru. Dla milicjantów to ja byłem winowajcą, ponieważ miałem „bandyckie korzenie”. Zresztą to niejedyna taka sytuacja. Nieraz bywało, że gdy jechałem na przykład na zabawę z kolegami, nasze auto było zatrzymywane przez mundurowych, a mnie siłą z niego wyciągano. Kolegom kazali dalej jechać, a ja dostawałem „pały”. Oczywiście koledzy czekali kawałek dalej. Nie zostawiali mnie, ale też nie mogli nic więcej zrobić.

Czy kiedykolwiek poznał Pan tatę?
Niestety. Chociaż była jedna sytuacja, z której pamiętam zarys sylwetki taty. Miałem kilka lat, razem z matką mieszkaliśmy niedaleko Lublina. Pewnego dnia zabrała mnie na spacer na skraj lasu. Tam widziałem postać, która patrzyła w naszą stronę, była kilkaset metrów od nas. To trwało kilka chwil, następnie tajemnicza postać weszła do lasu i zniknęła za drzewami. Domyślałem się, kto to mógł być. Jednak dopiero kilka lat później mama mi powiedziała, że to był mój ojciec, mój bohaterski tata.

Co Pan czuł, kiedy mama potwierdziła to, czego wcześniej się Pan domyślał?
Piorunujące uczucie. Po pierwsze, chciałem sobie wszystko z tamtego dnia przypomnieć. Zarys sylwetki, może twarz, otoczenie, jego wzrok. Chciałem zapamiętać jak najwięcej szczegółów. Rozmyte wspomnienie to było jedyne, co miałem po tacie. Gdy człowiek za kimś tęskni i kogoś straci, to nawet jeden taki kadr jest na wagę złota. Czułem wielki żal, a jednocześnie rozumiałem, że tata musiał tak postąpić. Widziałem swoich kolegów, którzy bawili się z ojcami, widziałem szczęśliwe rodziny, bardzo mi tego brakowało. Trudno jest to opisać, ale tęsknota za nim była potężna.

Żołnierze Wyklęci są symbolem walki do końca, są ludźmi, którzy tracili życie za to, w co wierzyli, nie wiedząc, czy to poświęcenie się opłaci. Czy uważa Pan, że pamięć o nich jest odpowiednio pielęgnowana?
Wiele lat czekałem na tę sytuację. Niezłomni wrócili do świadomości Polaków, głównie za sprawą młodych ludzi. To oni, szukając swoich wzorców, odkryli to, co komuniści starali się przez dziesiątki lat pogrzebać. Jestem im wdzięczny i cieszę się, że Polska odzyskuje swoją tożsamość, oddzielając prawdziwych bohaterów od zdrajców i okupantów.

Gdyby mógł Pan chwilę porozmawiać z tatą, co by mu Pan powiedział?
Tato, jestem z Ciebie bardzo dumny. Ty i Twoi Niezłomni kompani zrobiliście dużo, ale trzeba było wyciąć więcej tej czerwonej zarazy.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nie poszło po myśli Putina. Media w kolejnych państwach piszą o roli Rosji w II wojnie światowej

Władimir Putin / Kremlin.ru [CC BY 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/4.0)]

  

Media w Portugalii i Hiszpanii piszą dzisiaj, że podczas uroczystości "Światowego Forum Holokaustu" w Jerozolimie prezydent Rosji Władimir Putin manipulował faktami historycznymi, m.in. przemilczając współpracę Rosji z III Rzeszą, na początku drugiej wojny światowej.

[polecam:https://niezalezna.pl/237106-defilada-armii-czerwonej-i-wermachtu-w-brzesciu]

W sobotnim wydaniu dziennik “El Mundo” przypomina o 22 września 1939 r., kiedy wojska ZSRR i Niemiec zorganizowały w Brześciu nad Bugiem, w okupowanej Polsce, wspólną defiladę. Hiszpańska gazeta wskazuje, że to bardzo niewygodny fakt historyczny dla Putina, oskarżającego w ostatnim czasie władze II RP o rzekomą współpracę z III Rzeszą.

Dziennik pisze, że data 22 września 1939 r. została jednak skutecznie wymazana z historii, a mówienie o tym wydarzeniu w Rosji traktowane jest niemal na równi z rozpowszechnianiem kłamstwa.

Ten dzień nie występuje w kalendarzach narodowej mitologii, na której bazował dawny ZSRR oraz dzisiejsza Rosja Władimira Putina. (…) Ta data została praktycznie wymazana przez tamtejszych historyków

 - podkreśla “El Mundo”, przypominając, że pierwsze działania służące ukrywaniu faktu współpracy Rosjan z nazistami rozpoczął przywódca ZSRR Józef Stalin.

22 września 1939 r. Sowieci i Niemcy wznosili toasty z powodu inwazji na Polskę, otwierając wówczas wrota II wojny światowej

 - napisał “El Mundo”.

[polecam:https://niezalezna.pl/303719-sowieci-pomagali-niemcom-mordowac-zydow-nawet-podpisali-zbrodnicza-umowe-wideo]

Negatywnie rewizjonistyczną politykę Putina ocenia też portugalski portal “Observador” oraz jego rozgłośnia Radio Observador, media te wskazują, że już sama obecność w Jad Waszem rosyjskiego przywódcy, uwikłanego w konflikty zbrojne na świecie, m.in. w Syrii i na Ukrainie, nie była najlepszym pomysłem.

“Podczas uroczystości uniemożliwiono prezydentowi Polski (Andrzejowi Dudzie) zabranie głosu (…). Tymczasem jednym z głównych mówców był tam Władimir Putin” - przypomniał “Observador”, zaznaczając, że w Jad Waszem w ramach V Światowego Forum Holokaustu obecnych było ponad 40 przywódców państw.

[polecam:https://niezalezna.pl/307293-europejskie-media-o-decyzji-andrzeja-dudy-slusznie-urazony-brakiem-glosu-w-obchodach-w-jad-waszem]

Z kolei dziennik “Diario de Noticias” wskazuje, że dzięki zaproszeniu do Jerozolimy, Putin powrócił na dużą imprezę międzynarodową. Wskazuje, że po zajęciu przez Rosję Krymu w 2014 r. i po wspieraniu prorosyjskich separatystów w konflikcie zbrojnym na wschodzie Ukrainy Moskwa nie tylko została objęta sankcjami, ale też usunięta z grupy najbardziej uprzemysłowionych państw świata, G8.

Do Yad Vashem zaprosili ze szczególnymi honorami byłego agenta KGB, a ten skorzystał z okazji, aby ponownie umieścić swój kraj w centrum areny międzynarodowej

- odnotował lizboński dziennik.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts