Z miejsca zabójstwa rosyjskiego polityka Borysa Niemcowa służby miejskie usunęły w poniedziałek jego portrety, znicze i niemal wszystkie kwiaty, jakie w niedzielę złożyli tam mieszkańcy Moskwy - poinformowała działaczka ruchu Solidarność Nadieżda Mitiuszkina. Przypominają się sceny z marca 2011 roku, gdy w Warszawie służby porządkowe wraz ze strażą miejską pod osłoną nocy pośpiesznie usuwały wieńce, znicze i kwiaty złożone przed Pałacem Prezydenckim. Te były złożone tam w hołdzie dla ofiar katastrofy smoleńskiej.

Warszawiacy na długo nie zapomną akcji z marca 2011 roku. Około godz. 2:30 w nocy z 10 na 11 marca pracownicy pogotowia porządkowego zjawili się przed Pałacem Prezydenckim w asyście funkcjonariuszy straży miejskiej, gdzie oddający w tym dniu cześć ofiarom tragedii z 10 kwietnia 2010 r. ułożyli znicze w biało-czerwone serce, przez którego środek przechodził znak krzyża.
 
Nad akcją przeprowadzaną w środku nocy czuwał Marek Kubicki, naczelnik oddziału VII prewencji stołecznej Straży Miejskiej. Dla niego i jego podwładnych była to akcja usuwania śmieci.

Na nagranym przez Niezależną TV filmie widać, jak służby porządkowe instruowane przez strażników miejskich w pośpiechu usuwają wszystko z miejsca pamięci. Każdy znicz był gaszony i wrzucany do czarnego worka na odpady. Szef firmy porządkowej dopingował swoich pracowników, by robili to szybciej.



Podobne sceny mieli okazje zobaczyć mieszkańcy Moskwy. Policja w poniedziałek nad ranem zatrzymała wolontariuszy, którzy pełnili dyżury na Dużym Moście Moskworeckim, gdzie przed dwoma laty zamordowano polityka opozycji.
 
Następnie podjechały tam samochody państwowego przedsiębiorstwa Gormost, odpowiedzialnego za eksploatację i remonty obiektów infrastruktury drogowej w Moskwie np. mostów i przejść podziemnych. Z miejsca zabójstwa wywieziono portrety Niemcowa i liczne wiązanki kwiatów złożone tam w niedzielę. Ze stosów kwiatów pozostało kilka wiaderek z bukietami.

Po pewnym czasie aktywiści pilnujący nieformalnego miejsca pamięci zostali zwolnieni.

W niedzielę ulicami centrum Moskwy przeszły tysiące ludzi w marszu ku czci zabitego przed polityka opozycji. Według niezależnych obserwatorów uczestniczyło w nim 15 tysięcy ludzi, a według policji – 5 tysięcy. Pochód przeszedł bulwarami Moskwy, bowiem władze stolicy nie zgodziły się, by jego trasa przebiegała przez Duży Most Moskworecki.

Opozycyjny polityk został zabity strzałami w plecy późnym wieczorem 27 lutego 2015 roku. Przed sądem w Moskwie wciąż trwa proces domniemanych sprawców. Pięciu oskarżonych ujęto wkrótce po zabójstwie Niemcowa. Zdaniem Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej dokonali oni zabójstwa za pieniądze, które zaproponował im nie ujęty dotąd Rusłan Muchutdinow.

Wszyscy oskarżeni pochodzą z Czeczenii, część była związana z tamtejszymi strukturami siłowymi – batalionem „Siewier” (Północ), wchodzącym w skład wojsk wewnętrznych MSW. Prasa rosyjska wielokrotnie pisała o możliwym związku zastępcy dowódcy tego batalionu, Rusłana Gieriemiejewa, ze sprawą zabójstwa Niemcowa.