Analiza przedstawicielstwa Komisji Europejskiej dotycząca przestrzegania praworządności w Polsce zawiera nieprawdziwe, skandaliczne stwierdzenia - stwierdził dziś wicemarszałek Senatu Adam Bielan. Był on pytany w radiowej Trójce o analizę, jaką przesłał do Brukseli dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w naszym kraju Marek Prawda.

Prawdę w czwartek wezwano do MSZ w sprawie złożenia wyjaśnień w tej sprawie. W ocenie resortu część dokumentu, która odnosi się do rzekomych „prześladowań sędziów protestujących przeciwko planowanym reformom” ma charakter „jednoznacznie paszkwilancki” - głosi komunikat resortu spraw zagranicznych.

Zdaniem wicemarszałka Senatu, stwierdzenia zawarte w analizie są „nieprawdziwe” i „skandaliczne„”.

Jeśli takie dokumenty czytają komisarze, to trudno się dziwić, że później oni sami wpadają w histerię i wygłaszają takie bzdury jak choćby komisarz Timmermans

- powiedział Adam Bielan.

Zwrócił on też uwagę, że dyrektor Przedstawicielstwa KE w Polsce był wcześniej ambasadorem naszego kraju w Brukseli.

Cztery lata ten dyplomata reprezentował Polskę, więc możemy sobie wyobrazić co głosił, co robił, pracując na tej placówce

- mówił.

Wiadomo, że Marek Prawda to faworyt byłego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. W 2012 roku decyzją Sikorskiego, Prawda został polskim ambasadorem przy UE. Wcześniej dyplomata był ambasadorem RP w Niemczech. Krytykowany był za fatalne reprezentowanie Polaków żyjących na terenie Niemiec

- pisała w styczniu ubiegłego roku niezalezna.pl.

Sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha zaznaczył, że do prezydenta nie dotarły żadne sygnały potwierdzające prawdziwość sformułowań zawartych w analizie.

Nie dotarły żadne tego rodzaju komunikaty, żadne tego rodzaju sformułowania nie dotarły. Śmiem przypuszczać, po reakcjach także prasowych i medialnych na fakt ujawnienia tego listu, że w ogóle tego rodzaju sytuacje do nikogo nie dotarły

- powiedział.

Zdaniem Muchy, analiza zawiera nieprawdziwe stwierdzenia.

Treść tego pisma, co przyjmuję z największym zdumieniem i przykrością, nie polega na prawdzie. To jest pismo, którego moim zdaniem nie można nawet określać mianem pisma publicystycznego, tylko to jest pismo które ma znamiona pisania nieprawdy

- ocenił Mucha.