Prezydent Stanów Zjednoczonych – Donald Trump zapowiadał to już w swojej wyborczej kampanii – prowadzi zdecydowaną politykę imigracyjną. W tym właśnie kontekście przytoczył słowa swojego przyjaciela, który wraz z rodziną często gościł w Paryżu. Francuzom musiały zrzednąć miny, kiedy usłyszeli, w jaki sposób podsumował to, co obecnie dzieje się w ich stolicy. 

Niedawno opisywaliśmy, że na zamieszkiwanych przede wszystkim przez imigrantów przedmieściach Paryża przez wiele dni trwały zamieszki. Ich uczestnicy podpalali samochody, niszczyli witryny sklepów i przystanki, plądrowali pomieszczenia. Doszło też do starć z policją; zatrzymano kilkadziesiąt osób. W sieci zaczęły się jednak pojawiać nagrania z udziałem francuskich funkcjonariuszy, które pokazały, że w starciu z szalejącym tłumem imigrantów byli raczej bezradni i musieli salwować się ucieczką.

Zamieściliśmy również film, na którym widać, jak romantyczny dawniej Paryż przekształcił się w stolicę brudu i śmieci. Nagranie ukazuje, do jakiego stopnia stolica Francji została zdewastowana przez imigrantów zamieszkujących jej centrum i przedmieścia. Autor filmu zrealizował go przy pomocy ukrytej kamery. Na nagraniu widać setki afrykańskich uchodźców, którzy nocują często na ulicach, a ich całym dobytkiem jest karton służący do spania. Film pokazuje m.in. okolice Avenue de Flandre. W materiale znalazły się też ujęcia bijatyk między Murzynami (głównie z Sudanu i Erytrei) a francuską policją, która próbowała zlikwidować uliczne obozowisko.

Właśnie o Paryżu mówił prezydent USA w czasie dorocznej konferencji konserwatystów CPAC.

Bezpieczeństwo narodowe zaczyna się od bezpieczeństwa granic. Zagraniczni terroryści nie będą mogli uderzyć w Amerykę, jeśli nie będą mogli wjechać do naszego kraju 

– podkreślał Trump.

Popatrzcie, co się dzieje w Europie! – mówił, po raz kolejny podając przykład Szwecji, gdzie, jego zdaniem, wzrost imigracji łączy się ze wzrostem przemocy. W tym kontekście wykorzystał także przykład Paryża.

Mam przyjaciela, to ktoś bardzo, bardzo ważny. On uwielbia Miasto Świateł. Latem każdego roku jeździł do Paryża z żoną i rodziną. Nie widziałem go od dawna i mówię mu: Jim, jak tam Paryż? 

– opowiadał prezydent, po czym zacytował odpowiedź przyjaciela: „Nie jeżdżę tam już. Paryż nie jest już Paryżem”.

Dzisiaj nawet nie myśli o tym, by tam jechać 

– podkreślił Trump.