W piątek 3 marca na polskie ekrany wejdzie film „Marie Noëlle” poświęcony pierwszej w historii kobiecie-laureatce Nagrody Nobla i jak dotąd jedynej, która została tym wyróżnieniem uhonorowana aż dwukrotnie. – Tym, co wywarło na mnie największe wrażenie w osobowości Marii była jej umiejętność łączenia różnych ról. Była nie tylko genialnym naukowcem, ale również kochającą żoną i matką – mówi w rozmowie z „Codzienną” Karolina Gruszka, odtwórczyni głównej roli w filmie „Maria Skłodowska-Curie”.

Wszyscy wiemy, że Maria Skłodowska-Curie była genialnym naukowcem. A jaką była kobietą?


Nie chciałabym zbyt dużo opowiadać o tym, jaką była kobietą, bo mam dużą nadzieję, że to widać w tym, jak ją zagrałam. Jednak taką cechą Marii Skłodowskiej-Curie, która wywarła na mnie chyba największe wrażenie, była jej wewnętrzna wolność – to, że umiała odciąć się od panujących wówczas konwenansów i z uporem realizować to, co sobie założyła. Ona po prostu miała bardzo silne wewnętrzne przekonanie o tym, co jest słuszne i ważne i szła za tym, nie dając się namówić na  żadne kompromisy.

Taka rodaczka jak Skłodowska to skarb. Czego mogłyby od niej uczyć się współczesne Polki?

Myślę, że jest taka jedna rzecz, która jest mi bliska, ponieważ sama mam małą córkę. Chodzi mi tu o „wielozadaniowość” Marii, jej umiejętność godzenia różnych ról życiowych. To, że z jednej strony ona faktycznie realizowała się w swojej pracy, z drugiej była czułą i uważną matką, a  z trzeciej potrafiła stworzyć piękny związek z mężem. To niezwykle inspirujące i pytanie o to, jak Marii udawało się łączyć tyle ról, towarzyszyło mi, gdy przygotowywałam się do tej kreacji. 

Podobno ma pani naturę perfekcjonistki i nigdy nie jest do końca zadowolona ze swoich kreacji. Czy rola Marii Skłodowskiej-Curie jest w końcu tą, która panią artystycznie usatysfakcjonowała?

(śmiech) To prawda, zawsze mam tak, że gdy oglądam siebie na ekranie, to od razu rzuca mi się w oczy wszystko to, co szwankuje. To najczęściej wynika z tego, że mam w głowie jakąś wizję tego, co chcę przekazać widzowi, a później sama jako odbiorca weryfikuję swoją pracę. Natomiast jeśli chodzi o rolę Marii Skłodowskiej-Curie, to rzeczywiście mam poczucie, że taka ogólna idea, która mi przyświecała – jakiś rodzaj jej wrażliwości, który chciałam przekazać – została tu dobrze oddana.

Całość rozmowy z Karoliną Gruszką już w piątkowym wydaniu „Gazety Polskiej Codziennie”.