– Dzwoniłem do redaktorów naczelnych „Gazety Wyborczej” i „Rzeczpospolitej” poinformować, że uczestniczą w przestępstwie, umieszczając reklamy Amber Gold – powiedział przed sejmową komisją ds. wyjaśnienia afery Marek Belka. 

We wtorek sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold przesłuchała byłego szefa Komisji Nadzoru Finansowego Andrzej Jakubiak. Po południu rozpoczęło się natomiast przesłuchanie byłego prezesa Narodowego Banku Polskiego Marka Belki, który pełnił tę funkcję od czerwca 2010 do czerwca 2016 roku. W trakcie zeznawania oświadczył m.in., że jedyny problem jaki widział, to „czy ta sprawa i w jakim stopniu dotyczy NBP i czy musimy, możemy coś w tej sprawie zrobić”.

Poseł Marek Suski dopytywał Belkę „kiedy informował premiera Tuska, że jest to piramida finansowa i będzie z tym duży kłopot".

Rozmawiałem z premierem Tuskiem przez telefon, kiedy powziąłem informacje, że Amber Gold inwestuje w tanie linie lotnicze OLT Express. Poruszony byłem tym dlatego, że wtedy się okazało, iż jest to „palenie pieniędzy”. Nikt na świecie nie zrobił pieniędzy na tanich liniach lotniczych nie inwestując najpierw horrendalnych pieniędzy i nie rozwijając działalności globalnej. Wtedy było dla mnie oczywiste, że to jest właściwie oszustwo 

– powiedział Belka.

Ponieważ tysiące ludzi kupowało bilety na OLT Express więc stwierdziłem (...), że premier powinien o tym wiedzieć, o mojej opinii, że ta piramida zaczyna być jeszcze bardziej niebezpieczna i bardziej zmierza ku katastrofie 

– dodał.

Belka zaznaczył, że nie pamięta kiedy ta rozmowa się odbyła, ale na pewno przed tym, jak media podały informację, że syn Tuska został zatrudniony przez OLT.


Poseł Suski pytał, dlaczego Belka nie informował o zagrożeniu Amber Gold. – A o czym tu było informować? Każdy posiadający trochę oleju w głowie, po spojrzeniu na reklamę obiecującą wieloprocentowe zyski, wiedział od razu, że to jest gruby przekręt – odparł były prezes NBP.


Jak się okazało, Belka o zagrożeniu poinformował za to kogo innego. 

Zadzwoniłem do trzech osób: redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” i redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” i być może następnego dnia do premiera. Chodziło mi o poinformowanie redaktorów naczelnych, że zarabiają pieniądze na oszustwie, bo przecież Amber Gold umieszczał w tych poczytnych dziennikach reklamy, które oszukiwały ludzi. Oczywiście dla gazet był to interes. Obaj redaktorzy przyjęli to do wiadomości. Mniej więcej za dwa tygodnie reklamy ustały, jak się wydaje okresy umowne się skończyły

– powiedział Marek Belka.