Rzecznik Komendanta Głównego Policji mł. insp. Mariusz Ciarka krytykował pojawiające się w mediach spekulacje na temat rzekomo zbyt dużej prędkości kolumny samochodów, którą jechała premier Szydło oraz złego oznakowania samochodów. Powołując się na opinię policyjnych biegłych rzecznik KGP uciął wszelkie spekulacje dowodząc, że „argumenty niektórych pseudoekspertów, już zostały obalone”.

Policjanci byli na miejscu wypadku już po 5 minutach i odpowiednio zabezpieczyli teren.

- Najważniejsza był akcja ratunkowa [...] następnie przystąpiliśmy do czynności procesowych, gdzie m.in. dokonaliśmy oględzin miejsca zdarzenia, wykonaliśmy dokumentację fotograficzną, ustaliliśmy pierwszych świadków, którzy byli, przesłuchaliśmy ich. Swoją robotę zrobiliśmy bardzo dobrze, profesjonalnie – relacjonował na antenie TVN24 mł. insp. Mariusz Ciarka.

Ponadto rzecznik KGP ujawnił, jakie są ustalenia biegłych z zakresu ruchu drogowego i rekonstrukcji wypadków drogowych, którzy zostali wezwani na miejsce zdarzenia.

- Te dane, które uzyskała policja, prokurator, to nie są dane wymyślone, to są dane, które podali biegli sądowi, którzy byli wezwani na miejsce. To nie jest norma, że na miejsce każdego wypadku drogowego wzywani są natychmiast biegli, najczęściej powołuje się ich po pewnych czasie i oni wydają ekspertyzę, czy opinię na podstawie dokumentacji. Biegli, którzy byli na miejscu, określili prędkość pojazdu, w którym jechała premier Szydło od 50 do 60 kilometrów na godzinę – oznajmił mł. insp. Mariusz Ciarka.

Ponadto według rzecznika KGP jest duża szansa, że biegli - na podstawie zeznań świadków, dokładnej dokumentacji fotograficznej - będą w stanie określić odległości, w jakiej jechały poszczególne pojazdy w kolumnie szefowej rządu.
 
W pewnym momencie mł. insp. Mariusz Ciarka zaczął stanowczo dementować kłamliwe informacje na temat okoliczności wypadku, które pojawiały się także na antenie TVN24. Rzecznik KGP poinformował, że że zdjęcia z monitoringu potwierdzają wersję przedstawioną przez policję. Mariusz Ciarka stwierdził, że nawet wykorzystywany przez TVN24 film sprzed miejsca wypadku pozwala obalić „argumenty niektórych pseudoekspertów”.

- Są zarzuty, że kolumna miała poruszać się z bardzo dużą prędkością, na tym filmie sprzed miejsca wypadku, udostępnionym przez TVN24 widać, że samochody poruszają się z normalną prędkością, już jest obalony argument niektórych pseudoekspertów, którzy mówili, że kolumna mknęła bardzo szybko, te samochody poruszają się, jak na kolumnę pojazdów uprzywilejowanych, naprawdę z prędkością miejską, nieprzekraczającą chociażby prędkości dopuszczalnej – zaznaczył rzecznik KGP.

Odnosząc się do sporu wokół tego, czy kolumna samochodów, była odpowiednio oznakowana i miała włączone sygnały świetlne i dźwiękowe, mł. insp. Mariusz Ciarka podkreśla, że w tej sprawie wszystko jest jasne.

- Na filmie widać, że kolumna jest właściwie oznakowana. Pojazdem uprzywilejowanym jest pojazd, który wysyła sygnały dźwiękowe o zmiennym tonie, a także niebieskie sygnały świetlne, w przypadku kolumny, to są pojazdy uprzywilejowane na początku kolumny i na końcu, które wydają jeszcze dodatkowo sygnał świetlny czerwony. Pojazd, w którym jechała premier, nie musiał mieć włączonych żadnych sygnałów. Na tym filmiku, jak się przyjrzymy, tam jednak samochód pani premier ma włączone sygnały – tłumaczy rzecznik KGP.


Ponadto Rzecznik Komendanta Głównego Policji mł. insp. Mariusz Ciarka zwrócił uwagę, że eksperci wypowiadający się w mediach na temat wypadku z udziałem premier Szydło często wprowadzają w błąd. Dzieje się tak na przykład, gdy odwołują się do odległości między pojazdami w kolumnie.

- Eksperci wprowadzają w błąd, kiedy mówią, że samochody muszą jechać „na zderzaku”. Taktykę dostosowuje się do sytuacji, są sytuacje, gdzie ze względu na bezpieczeństwo osób chronionych te samochody powinny jechać blisko siebie, są sytuacje, gdzie wręcz te odległości powinny być większe – wyjaśnił rzecznik KGP.