- Nie zastanawiałem się długo nad propozycją z Warszawy, bo i nie było na to czasu. Najważniejsze było dla mnie, że taki klub jak Legia mnie chce i jest naprawdę zdeterminowany w swoich działaniach - mówi o transferze do drużyny mistrza Polski Tomas Necid. Reprezentant Czech został wypożyczony do Legii z tureckiego Bursasporu.

Zdecydował się pan na zaledwie półroczne wypożyczenie. Legia ma być dla pana tylko krótkim przystankiem w karierze?
Zobaczymy jak się to wszystko potoczy. Na razie związaliśmy się do czerwca, przez ten czas będę się starał pokazać z jak najlepszej strony i dać z siebie maksimum. Nie wiem czy to wystarczy aby zostać w Warszawie, taką mam nadzieję. Mam za sobą wizytę na stadionie, przywitanie z drużyną, wszystko mi się podoba. Liczę, że nasza wzajemna współpraca będzie bardzo udana i jestem przekonany, że wiele razem osiągniemy.

Przed podpisaniem kontraktu dzwonił pan do Adama Hlouska po poradę?
Powiem szczerze, że nie. Kiedy dowiedziałem się o zainteresowaniu ze strony Legii przejrzałem strony internetowe, obejrzałem filmy na YouTube, wiedziałem też jak drużyna radziła sobie jesienią w Lidze Mistrzów. To mi wystarczyło. Nie zastanawiałem się długo nad propozycją z Warszawy, bo i nie było na to czasu. Najważniejsze było dla mnie, że taki klub jak Legia mnie chce i jest naprawdę zdeterminowany w swoich działaniach. To przekonało mnie, że jestem tu potrzebny. 

Dodatkowym atutem jest, że Legia zagra w 1/16 finału Ligi Europy z Ajaksem?
Oczywiście. Legia co roku walczy w europejskich pucharach i o mistrzostwo Polski, a w zbliżającej się rywalizacji z Ajaksem nie jest bez szans. Znam Ajax z czasów, gdy grałem w lidze holenderskiej. To dobry zespół z wysokiej jakości zawodnikami, ale na dłuższe analizy przyjdzie jeszcze czas. Wrażenie zrobiła na mnie nie tylko dominacja Legii w polskiej lidze, lecz także jej kibice i to jak wspierają drużynę.

Kibice liczą, że zastąpi pan Nemanję Nikolicia, który w grudniu odszedł do Chicago Fire. Wykręcał niesamowite statystyki…
Wiem, że był bardzo skuteczny, już mi o tym powiedziano. Na pewno nie będzie łatwo go zastąpić, ale podejmę walkę. Wierzę, że mogę dać Legii tyle co Nikolić, bo gdyby było inaczej, to nie grałbym w piłkę. Nie chcę jednak deklarować już teraz, że strzelę wiosną pięć, czy dziesięć goli. Nigdy nie składam takich obietnic, ale pewne jest jedno - chcę trafiać w każdym meczu.

Jakie są pana największe piłkarskie zalety?
Nie lubię o tym opowiadać, ocenę pozostawiam zawsze trenerom i kibicom. Mam nadzieję, że wkrótce sami będziecie mogli wyrobić sobie o mnie zdanie. Mówią, że dobrze gram głową, prawą i lewą nogą? No cóż, potwierdzam (śmiech).

Dlaczego nie wyszło panu w Bursasporze? Miał pan jakiś konflikt, coś się stało?
Nie, nic szczególnego się nie wydarzyło. Po pewnym czasie trener przestał we mnie wierzyć. Zakomunikował mi, że ma dwóch innych napastników do gry, a ja będę dopiero trzeci w kolejce. Nie chciałem tracić czasu na ławce rezerwowych. Mógłbym jeszcze zrozumieć decyzję szkoleniowca, gdyby moi rywale do miejsca w składzie rzeczywiście imponowali skutecznością. Tak się jednak nie działo, a ja mimo to nie dostawałem w Turcji szans. Nie mogłem i nie chciałem się z tym pogodzić. W Legii chciałbym pokazać, że umiem strzelać gole.

Długo trzeba będzie na te gole czekać?
Mam nadzieję, że nie. Jestem gotowy do gry od zaraz.