USA zdecydowanie wspierają NATO, jednak chcą, aby wszystkie państwa członkowskie realizowały swoje zobowiązania finansowe wobec Sojuszu - powiedział amerykański prezydent Donald Trump podczas wizyty w bazie sił powietrznych MacDill na Florydzie.

Dzień wcześniej Trump rozmawiał telefonicznie z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem. Jak podało Biuro Prasowe NATO, podczas rozmowy "potwierdzili ważność Sojuszu w niespokojnych czasach". Poruszyli też kwestię sprawiedliwego podziału wydatków na obronę wśród wszystkich członków NATO.

Trump jako prezydent elekt wielokrotnie podkreślał, że NATO jest "przestarzałe", i wskazywał, że nakłady finansowe Stanów Zjednoczonych są zbyt wysokie. Dawał też wielokrotnie do zrozumienia, że w razie zagrożenia Stany Zjednoczone pospieszą z pomocą państwom Europy Wschodniej tylko wtedy, jeśli ich nakłady na obronność będą wystarczająco duże, tj. ponad 2 proc. PKB.

W swoim wystąpieniu poza kwestią NATO amerykański prezydent odniósł się też m.in. do bezpieczeństwa narodowego i tymczasowo wstrzymanego zakazu wjazdu do USA dla obywateli siedmiu krajów muzułmańskich.

W jego ocenie Stany Zjednoczone "potrzebują zdecydowanych programów", aby "ludzie, którzy kochają nas i chcą żyć w naszym kraju, zostali wpuszczeni", a ci, "którzy chcą nas zniszczyć", byli powstrzymani przed przekroczeniem granicy USA.

- Pokonamy radykalny islamski terroryzm i nie pozwolimy, aby zapuścił korzenie w naszym kraju. Nie pozwolimy na to - podkreślił prezydent.


W bazie MacDill mieści się Centralne Dowództwo Wojsk USA (CENTCOM). Wizytując bazę wojskową, Trump spotkał się z żołnierzami i zjadł z nimi obiad. Odbył też krótkie rozmowy z kilkoma z nich - relacjonuje agencja Associated Press.