Na stanowisku przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Martin Schulz wielokrotnie bezpardonowo atakował Polskę. Groził Polakom... użyciem siły, jeżeli rząd w Warszawie nie zgodzi się na warunki Brukseli i nie przyjmie narzucone kwoty uchodźców. Dziś Schulz oficjalnie został kandydatem niemieckiej SPD i rywalem Angeli Merkel w wyścigu o stanowisku kanclerza. Już w pierwszym przemówienie Niemiec ponownie zagroził krajom członkowskim UE kara finansowymi, za odmowę sprowadzenia do siebie przybyszy z Afryki i Bliskiego Wschodu.

Schulz przestał był szefem PE do 17 stycznia br. i wrócił do niemieckiej polityki. Dziś został oficjalnie nominowany przez Socjaldemokratyczną Partię Niemiec (SPD) na kandydata partii na kanclerza Niemiec. Schulz będzie rywalem Angeli Merkel we wrześniowych wyborach parlamentarnych.

Jeszcze będąc eurourzędnikiem Schulz wielokrotnie w niewybrednych słowach mówił o Polsce, a nawet groził rządowi w Warszawie i obiecał „narzucić siłą duch europejskiej wspólnoty”, jeżeli Polacy nie zgodzą się na rozmieszczenie u siebie imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu, którzy licznie osiedlili się w ostatnich latach w Niemczech.

CZYTAJ WIĘCEJ: Niemiec grozi Polsce! Martin Schultz mówi o użyciu siły wobec krajów, które nie chcą uchodźców

Nie może być tak – i ja należę do tych ludzi, którzy tak mówią – jesteśmy w XXI wieku, jesteśmy w XXI wieku globalizacji, aby globalne problemy rozwiązywać nacjonalizmem. W pewnym momencie trzeba walczyć i trzeba powiedzieć: w razie konieczności, także walką przeciwko innym, postawimy na swoim

– powiedział wówczas Schulz w rozmowie z niemiecką telewizją ZDF.

Oczywiście, miał na myśli m.in. Polskę, Czechy, Węgry.

Dziś podczas swojego pierwszego po nominacji przemówienia były przewodniczący Parlamentu Europejskiego zagroził finansowymi konsekwencjami w przyszłym budżecie UE państwom, które odmawiają przyjmowania uchodźców. Wezwał do „uczciwego podziału uchodźców”.

Europa musi działać, zwalczając przyczyny migracji i skutecznie strzegąc granic zewnętrznych Unii, a przede wszystkim uchwalając wreszcie pilnie potrzebne europejskie prawo migracyjne. Chodzi o uczciwy podział uchodźców na naszym kontynencie

– przekonywał Schulz w Berlinie.

Solidarność i uczciwy podział ciężarów jest fundamentem europejskiej współpracy

– dodał polityk SPD.

Niemcy - podkreślił Schulz - okazują innym krajom solidarność, także finansową, gdy czują się one zagrożone. - Jeśli jednak niektórzy członkowie UE rozumieją pod pojęciem solidarności udział w subwencjach rolnych i funduszach strukturalnych, ale gdy należy okazać solidarność ludziom, którzy uciekają, to mówią: nie, dziękuje, to przyszły niemiecki rząd musi połączyć kwestię solidarności w polityce migracyjnej z przyszłym unijnym budżetem

- mówił Schulz, długo oklaskiwany przez zgromadzonych w siedzibie niemieckich socjalistów.

Czyli stary Schulz, stara płyta...