Donald Trump to z pewnością człowiek o wielu twarzach. Zwolennik stymulacji fiskalnej i wewnątrzkrajowej wolności gospodarczej, ale równocześnie przeciwnik globalizacji i wolnego handlu. W efekcie początek jego kadencji i niepewność co do jego pierwszych kroków jako prezydenta, trzyma inwestorów w napięciu – napisał w komentarzu Adrian Apanel z MM Prime TFI.

W jego opinii dotychczasowa TRUMPolina została poddana próbie. Zmiana polityczna w Białym Domu działa nie tylko na Stany, ale również na całą globalną gospodarkę. Oprócz obaw Meksyku i Europy co do nowej polityki USA najwięcej powodów do niepokoju mogą mieć Chiny, którym Donald Trump może zaproponować szczególnie agresywną politykę opartą na protekcjonizmie.

Ameryka znów będzie wielka, a jej siłą będzie krajowy potencjał - mówi Trump. Aby osiągnąć ten cel, Donald Trump planuje nałożyć cło na chińskie towary w wysokości 45 proc. Pomysł ten z całą pewnością okaże się gwoździem do trumny dla amerykańsko-chińskiej wymiany handlowej. Można oczekiwać, że Państwo Środka nie pozostanie bierne i zdecyduje się na odwet, co doprowadzi do wojny handlowej między obiema potęgami gospodarczymi. W ocenie nowego prezydenta USA takie działania są niezbędne. Stany odnotowują permanentny deficyt handlowy z Chinami – ten wyniósł aż 365 mld dol. w 2015 r. Warto podkreślić, że w tym samym czasie całkowity deficyt handlowy wyniósł 530 mld dol. Czy plan Donalda Trumpa może zakończyć się sukcesem? Dotychczasowy postęp osiągnięty poprzez globalizację i wolny handel wydają się temu zaprzeczać. Jednak rynek, który liczy przede wszystkim na stymulację fiskalną, pozostaje spokojny.

Donald Trump stanowi źródło niepewności, toteż Chiny pozostają bierne i bacznie przyglądają się nowej polityce Białego Domu. Tym niemniej nowy prezydent w pierwszych dniach swojego urzędu zerwał negocjacje dotyczące porozumienia TAFTA, co może sugerować, że protekcjonistyczne slogany z kampanii wyborczej mogą być sukcesywnie realizowane. To generuje istotne ryzyko dla gospodarki chińskiej, która dzięki Stanom może nieco szybciej znaleźć się w poważnym kryzysie – prędzej, czy później ten prawdopodobnie nadszedłby ze względu na gromadzące się trudności oraz ograniczone możliwości interwencji władz ludowych. Pamiętajmy powiedzenie: kiedy Chiny kichną, cały świat ma katar - potencjalny kryzys Państwa Środka może okazać się zalążkiem ogólnoświatowych problemów gospodarczych.