Berlin jest bliski podjęcia decyzji w sprawie zakupu systemu obrony powietrznej krótkiego zasięgu, dzięki której wypełnią lukę jaka powstała w ostatnich latach w obronie przeciwrakietowej - informuje amerykańska agencja informacyjna Reuters.

W ubiegłym roku kręgi wojskowe Niemiec i Stanów Zjednoczonych zauważyły iż rośnie luka w europejskiej obronie przeciwrakietowej krótkiego zasięgu (SHORAD) oraz stale zmniejszają się możliwości zwalczania dronów. Podjecie decyzji przez rząd Angeli Merkel oznaczałaby zniwelowanie tej luki, wiązałoby się to jednak z wydatkami rzędu 460 milionów dolarów do połowy następnej dekady. Łącznie natomiast modernizacja systemu obrony powietrznej krótkiego zasięgu mogłaby pochłonąć nawet dwa miliardy euro. Jedno ze źródeł informuje iż resort obrony Niemiec przygląda się firmie Diehl Defense, która ma w swojej ofercie pociski przeciwlotnicze krótkiego zasięgu IRIS-T na mobilnych platformach. Warto zaznaczyć iż Niemcy korzystają już z pocisków IRIS-T, w które uzbroiły swoje myśliwce Eurofighter Typhoon. Zasięg tych pocisków wynosi 25 km, mogą likwidować cele na pułapie do 20 km a osiągają prędkość 3 Machów.