Przesłuchania prokuratorów, kuratorów sądowych, sędziów pokazały skandaliczną bezradność (czy może nawet coś więcej) wymiaru sprawiedliwości ws. Amber Gold. Dzisiaj przed komisją śledczą stanął Witold Koziński, były wiceprezes Narodowego Banku Polskiego i członek Komisji Nadzoru Finansowego. Jego zeznania miał znany już scenariusz. Niewiele mógł, niewiele zrobił, nie zdawał sobie sprawy ze skali przekrętu...

Już pierwsze minuty przesłuchania Witolda Kozińskiego pokazały czego należy się spodziewać po byłym wiceprezesie NBP i członku KNF. Twierdził, że o aferze Amber Gold usłyszał dopiero pod koniec 2011 roku lub na początku 2012 r. A później było podobnie jak podczas zeznań innych urzędników państwowych.

- Nie mieliśmy wiedzy o skali tego przedsięwzięcia. Spółka nie podlegała kontroli ani nadzorowi - tak Koziński tłumaczył bierność instytucji, w których pracował.

Poza tym padało więcej zaskakujących stwierdzeń, na które zwrócili uwagę obserwatorzy przesłuchania.




Wielokrotnie posłowie zasiadający w komisji śledczej zwracali uwagę na lekceważące podejście Kozińskiego do afery. Zarówno wcześniej, gdy zasiadał w NBP i KNF, jak i podczas dzisiejszego posiedzenia.

Znamienna była wymiana zdań.
- Czy zrobił Pan wszystko? - zapytała poseł Małgorzata Wassermann
- A co mogłem zrobić - odpowiedział.

Wcześniej był pytany, czy w ogóle interesował się działaniami Amber Gold.
- W jakimś stopniu tak - odpowiedział Koziński.



Za to wiceprezes NBP doskonale pamiętał ile zarabiał.



Niektóre odpowiedzi pokazywały podejście Kozińskiego do tematu. Poseł Tomasz Rzymkowski dociekał dlaczego część banków odmówiła Marcinowi P. prowadzenia rachunku, inne pozwalały.

- Sam chciałbym znać odpowiedź na to pytanie - odparł członek Komisji Nadzoru Finansowego.

- Przypuszczam, że cały proceder uległby zahamowaniu, że udałoby się u źródła zdławić proces wchodzenia Amber Gold w rynek - to z kolei stwierdzenie na pytanie, czy mając wiedzę z BGŻ, że nie ma złota, KNF mógł powstrzymać Amber Gold.

Puentą przesłuchania Kozińskiego było zwrócenie Kozińskiemu uwagi, że afera Amber Gold wybuchła znacznie wcześniej niż on się o niej dowiedział.
- Widocznie przeoczyłem - stwierdził.

I tyle wiceprezes NBP...