Polski eksport w latach 2014 i 2015 był o 30 mld zł niższy, niż wynika to z oficjalnych danych, ponieważ zaliczono do niego fikcyjne faktury. Oznacza to również, że wzrost PKB, którym szczyciły się poprzednie rządy, był zawyżony. Ten wzrost napędzały lewe faktury – twierdzi wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki.

Mateusz Morawiecki zapowiedział w poniedziałek, że w ramach przeglądu resortów przedstawi premier Beacie Szydło długą listę tego, co udało się zrobić w 2016 r., oraz jeszcze dłuższą listę tego, co trzeba zrobić w roku bieżącym. Jednym z tegorocznych zadań, które jego zdaniem należy pilnie zrobić, jest rewizja wzrostu gospodarczego w 2014 i 2015 r. – Wartość eksportu w latach 2014–2015 przeszacowano o 20–30 mld zł, co było związane z zaliczeniem do eksportu wartości fikcyjnych faktur – uważa wicepremier.

– To nie jest żadna spekulacja, to są proste, matematyczne dane. W Ministerstwie Finansów już oszacowaliśmy, ile było na przykład fikcyjnego eksportu elektroniki. W ciągu 2,5 roku w wypadku samej elektroniki użytkowej, telefonów komórkowych, twardych dysków i innych tego typu przedmiotów lewe faktury mogły opiewać na 20 mld zł. Szacujemy dzisiaj, że w jednym roku, łącznie na wszystkie sektory, fikcyjnego eksportu mogło być nawet do 30 mld zł

– twierdzi wicepremier.

Co rok przestępcy podatkowi okradają państwo na kilkadziesiąt miliardów złotych. Chodzi o tzw. karuzele VAT-owskie. Oszuści wykorzystują unijne prawo, które nakazuje zwrot podatku w wypadku wywozu towaru za granicę. W wielu wypadkach dokumenty są fałszowane, a eksport następuje tylko na papierze. Prof. Konrad Raczkowski, dyrektor Instytutu Ekonomicznego Społecznej Akademii Nauk, szacuje, że po odliczeniu fikcyjnych faktur realny wzrost gospodarczy Polski za rok 2015 wyniósł prawdopodobnie 3 proc., a nie blisko 4 proc., jak wynika z oficjalnych danych. 

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".