Jeden z najodważniejszych i najbardziej zasłużonych w walce o wolną Polskę kapłanów został brutalnie zamordowany w nocy z 20 na 21 stycznia 1989 roku. Sprawcami zbrodni – według wszelkiego prawdopodobieństwa – była Służba Bezpieczeństwa. W roku 2008 Lech Kaczyński uhonorował pośmiertnie ks. Niedzielaka Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

Stefan Niedzielak, urodzony w 1914 roku, swój patriotyzm hartował w ogniu II wojny światowej i Powstania Warszawskiego. Był kapelanem Łódzkiego Okręgu Armii Krajowej, pełnił również rolę kuriera przewożąc zaszyfrowane wiadomości z Warszawy do Krakowa dla arcybiskupa Adama Sapiehy. Jako jeden z pierwszych – dzięki współpracy z Delegaturą Rządu na Kraj – przeczytał raport o zbrodni katyńskiej przygotowany przez Czerwony Krzyż, dowody z niemieckiej ekshumacji zwłok w Katyniu przewiózł do Krakowa w 1944 roku. 

Z powodu zaangażowania w sprawę katyńską stał się Niedzielak jednym z najgorliwszych  bojowników o prawdę dotyczącą tej zbrodni; został mianowany kapelanem Warszawskiej Rodziny Katyńskiej, nigdy nie ustępował w dążeniu do ostatecznego ujawnienia prawdy o tym potwornym morderstwie. Ksiądz wspierał bardzo opozycję niepodległościową, był więc z tego powodu inwigilowany i szykanowany przez SB.

Został zamordowany w nocy z 20 na 21 stycznia 1989 roku w swojej plebanii na Powązkach, tam gdzie kilka lat wcześniej postawił Krzyż Katyński i sanktuarium Poległym i Pomordowanym na Wschodzie. Liczne obrażenia zewnętrzne okolic głowy i kręgosłupa wyraźnie wskazywały na zabójstwo z premedytacją. Jak wspomina dr Anna Jagodzińska, ksiądz Niedzielak wiedział, że zapadł na niego wyrok. Podobno kilka dni przez śmiercią otrzymał przez telefon ostrzeżenie „… jak się nie uspokoisz, to zdechniesz jak Popiełuszko”.

Władze PRL-u ogłosiły, że przyczyną zgonu polskiego bohatera był tragiczny w skutkach upadek z… fotela. Śledztwo zostało umorzone rok później. Kiedy w  2001 r. prokuratorzy IPN ponownie chcieli zbadać tę sprawę i zwrócili się do warszawskiej prokuratury okręgowej o przekazanie dowodów rzeczowych, okazało się, że ich tam nie ma. Nigdy się nie odnalazły ani w prokuraturze, ani w Komendzie Stołecznej MO… 

Czy wolno człowiekowi zadręczać drugiego człowieka na śmierć? Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą co czynią.


– pisał w swoim pamiętniku na krótko przed śmiercią ks. Stefan Niedzielak.