Komenda Stołeczna Policji opublikowała we wtorek wizerunki osób demonstrantów, którzy w nocy z 16 na 17 grudnia 2016 r. brali udział w zajściach przed Sejmem. Jeden z mężczyzn rozpoznał się na zdjęciu. W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” żalił się, że on przecież nic nie zrobił. Warto zatem zobaczyć wideo, na którym właśnie w trakcie protestów przed sejmem o Tadeuszu Cymańskim mówi per „skur..syn”.

Publikacja wizerunku 21 osób ma związek ze śledztwem, jakie policjanci z wydziału dochodzeniowo-śledczego Komendy Stołecznej Policji prowadzą pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie w sprawie wydarzeń związanych z naruszeniami porządku prawnego w dniach 16 i 17 grudnia 2016 roku przed gmachem Sejmu.

Postępowanie wszczęto na podstawie dwóch artykułów Kodeksu karnego - 191 i 224, które przewidują do 3 lat więzienia dla tego, "kto stosuje przemoc wobec osoby lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania" oraz dla tego, kto "przemocą lub groźbą bezprawną" wywiera wpływ na czynności urzędowe organu państwowego.

Mężczyzna występujący przed kamerami „Wyborczej” ze szczoteczką w ręku żartuje, że nie była ona mu na szczęście potrzebna. Opowiada, że nie został zatrzymany. Podkreśla, że nie wie dlaczego jego wizerunek został opublikowany w związku z „jakimś naruszeniem prawa”.

Ja żadnego naruszenia prawa nie popełniłem, nie czuję się za nic odpowiedzialny. Dlaczego ktoś takie moje zdjęcie mógł opublikować?

– pyta się mężczyzna.

Zupełnie inny wizerunek mężczyzny, niż ten lansowany przez "Gazetę Wyborczą", widać na krążącym w internecie nagraniu z protestów przed sejmem (20s filmu).