Jak już informowaliśmy, nowym przewodniczącym Parlamentu Europejskiego został chadek Antonio Tajani. W finałowej czwartej rundzie o fotel przewodniczącego PE wygrał on ze swoim rodakiem z Włoch socjalistą Giannim Pittellą. O kulisy wyborów przewodniczącego PE spytaliśmy Ryszarda Czarneckiego, który na kolejną już kadencję został wybrany na wiceprzewodniczącego europarlamentu. Według Ryszarda Czarneckiego wybór Antonio Tajaniego, przedstawiciela Europejskiej Partii Ludowej (EPL) i najbardziej prawicowego szefa europarlamentu w ostatnim ćwierćwieczu nie wzmacnia pozycji Donalda Tuska w strukturach UE. "Można się spodziewać silnej presji socjalistów, aby odzyskać jedno ze szczególnych stanowisk w Unii" - powiedział portalowi niezalezna.pl Ryszard Czarnecki wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego. 

Od wczoraj chadecy mają trzy na trzy stanowiska w UE. W tym meczu, EPL kontra reszta politycznego świata jest 3:0. 

Jednak poza pierwszą kadencją funkcjonowania Rady Europejskiej, gdy powstała w wyniku ratyfikacji traktatu lizbońskiego, a więc poza latami 2009-2012, gdy rzeczywiście wszystkie trzy stanowiska zajmowali chadecy; szefem Komisji Europejskiej był José Barroso, szefem Rady Europejskiej Jean-Claude Juncker a szefem Europarlamentu Jerzy Buzek, to poza tym kolejne kadencje działały już na zasadzie parytetów. Dwa stanowiska dla chadeków i jedno dla socjalistów. Do wczoraj Parlament dla socjalistów a Rada i Komisja dla chadeków

- powiedział Czarnecki.

Zdaniem wiceprzewodniczącego PE, w związku z tym, że sytuacja uległa diametralnej zmianie wraz z wyborem chadeka z Włoch na stanowisko przewodniczącego, można się spodziewać silnej presji socjalistów, aby odzyskać jedno ze szczególnych stanowisk w Unii.

Ponieważ kadencja przewodniczącego Komisji Europejskiej jest 5 – letnia to w grę wchodzi stanowisko szefa Rady Europejskiej, która ma kadencję 2,5 letnią, która właśnie się kończy wiosną. Czy tak się stanie, zobaczymy. Pewnie chadecja bądź jej część będzie chciała bronić Tuska

- powiedział Czarnecki.

W kuluarach w Brukseli i w Strasburgu mówi się już nawet o trzech lewicowych kandydatach na szefa Rady Europejskiej. Byłym kanclerzu Austrii Wernerze Faymannie, byłej premier Danii Helle Thorning-Schmidt, oraz to może niespodzianka o Martinie Schulzu

- zdradza wiceprzewodniczący PE.

Według Ryszarda Czarneckiego wybór przewodniczącego Parlamentu Europejskiego może oznaczać dla Tuska poważne polityczne kłopoty.

Czy tak będzie zobaczymy. To będzie pewien dowód na to na ile prawdziwe są pogłoski, o tym, że kanclerz Merkel ma już dość Tuska i że chce go poświęcić. Cytując Lecha Wałęsę, ten kiedyś powiedział “Słowa daję, słowo cofam". Dzisiaj Angela Merkel może powiedzieć “poparcie daję, poparcie cofam”. Dzięki niej został szefem Rady Europejskiej, dzięki niej może przestać nim być

- powiedział Ryszard Czarnecki.

Wybór Tuska na drugą kadencję to temat numer dwa, teraz Europa żyje Brexitem.

Na razie Europa w gruncie rzeczy przede wszystkim żyje tym, co będzie w marcu, czyli rozpoczęcie negocjacji w sprawie Brexitu, ale to będzie temat numer dwa trochę później. Kto zostanie szefem Rady Europejskiej decydować się będzie wiosną. Formalnie nowa kadencja zacznie się w czerwcu. Decyzje zapadną w kwietniu, a zostaną ogłoszone w maju

- dodał wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.