Nie żyje Piotr Gaca, wirtuoz muzyki ludowej

  

W wieku 90 lat zmarł Piotr Gaca - wybitny skrzypek i mistrz muzyki folkowej, a także laureat prestiżowej Nagrody Kolberga w 2013 roku. - W nim zawiera się cały XX wiek muzyki wiejskiej - mówił dziś o zmarłym artyście Andrzej Bieńkowski na antenie radiowej Dwójki.

Piotr Gaca urodził się w 1927 r. w Przystałowicach Małych. Nie pochodził z muzykanckiej rodziny, ale jego szwagier, Franciszek Pańczak z Bąkowa, był dobrym skrzypkiem i jednym z jego pierwszych nauczycieli. Dwunastoletni Piotr zarabiał u niego na lekcje muzyki pasieniem krów. Pierwsze instrumenty, m.in. używaną harmonię, otrzymał od ojca, który zorientował się, że jego synowie są uzdolnieni muzycznie. Była to poważna inwestycja w ich przyszłość. 
Piotr podjął naukę gry u Jana Bogusza z Kamiennej Woli, legendarnego skrzypka, bez reszty oddanego muzyce. W ramach nauki Bogusz zabierał szesnastoletniego Gacę, aby grał z nim na weselach. Piotr grywał w składzie z basistą Leonem Rekiem i Józefem Papisem, skrzypkiem i bębnistą. Grał również na basach Franciszkowi Pańczakowi oraz na dwoje skrzypiec z Boguszem. Po wczesnej śmierci Bogusza Gaca nauczył grać braci i stworzył kapelę rodzinną. Trzech braci Gaców z czasem tworzyło najbardziej znany zespół regionu Kajoków: Piotr – skrzypce, Władysław, ur. w 1939 r. – harmonia, Jan, ur. w 1933 r. – baraban. W 1950 r. zadebiutowali grą na wiejskim weselu. Razem osiągnęli sławę, byli „najbardziej okrzyczaną kapelą na okolicę” – tak zachwalali ich sąsiedzi.

Gdy startował we wczesnych latach 40. XX wieku jako skrzypek, grał tylko z basami, nie było harmonii. Nie było również prądu, oni grali przy lampach naftowych, tak wyglądały te kapele

– opowiadał Andrzej Bieńkowski na antenie radiowej Dwójki. 

Artysta zachował stary miejscowy repertuar muzyczny, tradycyjną technikę gry, a także prostotę i naturalność zachowania na scenie. Uczył gry na skrzypcach ludzi zafascynowanych autentyczną muzyką ludową, skupionych w Stowarzyszeniu "Dom Tańca". Nagrania jego muzyki znajdują się w archiwach Polskiego Radia w Kielcach, Instytutu Sztuki PAN, Polskiego Radia oraz Andrzeja Bieńkowskiego i Stowarzyszenia "Dom Tańca" w Warszawie. W 2013 r. otrzymał nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Piotr Gaca zmarł w piątek, 13 stycznia, a jego pogrzeb odbędzie się w Sadach k. Potworowa we wtorek o godz. 9.30. Muzyk zmarł w wieku 90 lat.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Polskie Radio,www.nagrodakolberg.pl,radioplus.com.pl,niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Poeta oskarża: UE dokonuje siłowej transfuzji chorej krwi do zdrowego polskiego organizmu - WIDEO

Maciej Rembarz / niezalezna.pl

  

Jesteś dumny, że skończyłeś polonistykę w PRL? Gówno, chłopcze! Skończyłeś skrócony kurs polonistyczny, napisany przez agitatorów. Inteligencja nie może być wiernopoddańcza i przytakiwać dobrze uposażonym urzędnikom. Mówią, że mamy cieszyć się wolnością. A stajemy się co raz bardziej zniewoleni. Myślimy jakimiś stemplami brukselskimi, które nam na tyłkach odciskają. Powtarzamy cudze marzenia, cudze pragnienia, cudze chęci. Gdy wyzbędziemy się własnych snów, niewiele nam zostanie – mówi poeta Maciej Rembarz. Przed bagnem elit III RP uciekł do Puszczy Noteckiej, gdzie hoduje kozy. Odnalazł go tam Piotr Lisiewicz, a unikalną rozmowę z poetą obejrzeć można poniżej.

Macieja Rembarza słuchać można godzinami.

Fascynujemy się wielkimi oryginałami w polskiej kulturze, jak Witkacy, Sergiusz Piasecki czy Marek Hłasko. A nie wiemy, że tacy żyją i dziś, gardząc tanią popularnością. Taką legendą jest Maciej Rembarz, który siedział w więzieniu, pracował w ZOO i sprzedawał miody na Rynku Jeżyckim. A teraz zaszył się w puszczy i pisze wiersze, o których nie mówi się na salonach, a kiedyś zostaną uznane za może najlepsze, co dziś powstaje. Taki jest tomik „Wiersze z oddechu Przybyszewskiej”

– mówi Piotr Lisiewicz, który wyciągnął poetę z puszczy.

Za komuny wyrzucono go ze szkoły, bo mówił uczniom prawdę o Katyniu. W komunizmie pisał do szuflady, w III RP jego pierwsze tomiki uznano za sensację, wydał je „Czas Kultury”, któremu szefował Rafał Grupiński. Ale szybko zaczął oddalać się od tego świata.

Już wtedy zauważyłem, że to środowisko literackie tak trochę „kląska”. To są takie słowicze trele, słodkie, ale co raz słabsze. Bez świeżego powietrza bazaru, kultura nie ma szans

– wspomina.

Po 2010 r. nazywa siebie „sektą smoleńską”. Konformizm elit III RP uznał za stan nie do zniesienia. Dziś mówi:

Myślę, że to co wyprawia z nami UE, to taka siłowa transfuzja. Przepompowywanie chorej krwi do zdrowego organizmu. Tak zwana polska inteligencja – tak zwana, bo jej daleko do prawdziwej – po prostu idzie jak cielęta a rzeź. Ufa. To jest jakoś epidemia, amnezja dziwna, która nie potrafi wyciągnąć wniosków, nie pamięta co to jest zależność. Powstała taka melasa, której ani nie można kopnąć w dupę, ani wyrzucić za drzwi. No bo to jest coś nieokreślonego.

Obejrzyj poniżej mocną rozmowę z Maciejem Rembarzem:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl