Z biliona złotych długu publicznego, o którym mówił ostatnio Leszek Balcerowicz, zarzucając obecnemu rządowi, że wciąż zadłuża Polskę, jedną trzecią zaciągnęła w latach 2007–2015 koalicja PO-PSL. To wtedy zadłużenie sektora finansów publicznych wzrosło o ponad 300 mld zł. O tym jednak szef Forum Obywatelskiego Rozwoju nie wspomniał.

- Każdy dzień, kiedy dług państwa rośnie, jest niedobry dla kraju – powiedział prof. Leszek Balcerowicz, szef założonego przez siebie Forum Obywatelskiego Rozwoju, gdy na liczniku długu publicznego, zainstalowanego w centrum Warszawy przez FOR, pojawiła się liczba biliona złotych. – Taki dług działa jak hamulec systematycznego wzrostu. Rodzi niepewność, która zniechęca do inwestowania. A po drugie, jeżeli nadal rośnie ten dług, to narasta ryzyko gwałtownego załamania gospodarki wskutek kryzysu fiskalnego – dodał Balcerowicz.

Ten show nie był chyba przypadkowy. Zorganizowano go na trzy dni przed aktualizacją ratingów Polski przez agencje Fitch i Moody’s. Nie brakowało w ostatnich dniach głosów, że skoro paliwo w postaci konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego się wyczerpało, to trzeba było znaleźć nowe. Stąd propagandowa akcja Balcerowicza i jego FOR. Najwyraźniej uznano, że najlepszym sposobem, aby wpłynąć na agencje ratingowe i skłonić je do obniżenia Polsce ratingu jest właśnie dług publiczny. Stąd epatowanie bilionem złotych zadłużenia i sugestie, że rząd Beaty Szydło prowadzi kraj do gospodarczego kryzysu.

Podczas swojego wystąpienia prof. Balcerowicz nie wspomniał o istotnym szczególe, który nie pasował jednak do prowadzonej przez niego od dawna narracji, że przejęcie władzy przez PiS to katastrofa. Otóż z biliona złotych długu publicznego jedną trzecią zaciągnęła w latach 2007–2015 koalicja PO-PSL. To wtedy zadłużenie sektora finansów publicznych wzrosło o ponad 300 mld zł – z 527 mld zł na koniec 2007 r. do blisko 850 mld zł na koniec 2015 r.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".