- Dzisiejsza opozycja nie ma racjonalnych argumentów na poparcie swoich działań, dlatego też sięga po przemoc. Widzimy ją na ulicach, w Sejmie i trzeba wprost powiedzieć, że to jest zwyczajna agresja wobec legalnej władzy i wobec demokracji – mówi "Gazecie Polskiej Codziennie" legenda opozycji antykomunistycznej w PRL Adam Borowski.

Był Pan członkiem „S”, organizował jej podziemne struktury, jak i strajki przeciwko władzy. Zapłatą za walkę o wolną Polskę było pozbawienie wolności. Jak Pan wspomina tamte czasy?
Przede wszystkim chciałbym zaznaczyć, że ja nie czuję się legendą czy jakąś ikoną opozycji. Robiłem to, co uważałem za słuszne, i nie byłem sam. Były nas tysiące, a dzisiaj mówi się niestety tylko o garstce. Jeżeli chodzi o wspomnienia z tamtych lat, to najlepszym komentarzem będą słowa Zbigniewa Herberta, który napisał: „To wcale nie wymagało wielkiego charakteru / nasza odmowa niezgoda i upór / mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi / lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku”.

Ostatnich kilka tygodni to czas wyjątkowo burzliwy w polskiej polityce. Jak Pan ocenia działania rządu i opozycji?
Jeżeli chodzi o obecną władzę, to wiele lat czekałem na prawicowy rząd. Cieszę się, że prowadzą politykę prospołeczną, odpowiedzialną politykę historyczną, że pracują dla ludzi. Natomiast jeżeli chodzi o opozycję, to wyjaśnię to w ten sposób: wcześniej u władzy byli albo komuniści, albo ludzie o zbliżonych do nich poglądach. Po zeszłorocznych wyborach tamta strona przeżyła szok. Nie mogą się pogodzić z przegraną, z tym, że utracili masę przywilejów, które niesłusznie sobie latami nadawali. Wydarzenia, które teraz obserwujemy przed i w Sejmie, są pokłosiem odsunięcia ich od władzy, a metody, którymi się posługują, są po prostu haniebne i często niezgodne z prawem.

Czy widzi Pan szansę na rozwiązanie kryzysu parlamentarnego?
Dzisiejsza opozycja nie ma racjonalnych argumentów na poparcie swoich działań, dlatego też sięga po przemoc. Widzimy ją na ulicach, w Sejmie i trzeba wprost powiedzieć, że to jest zwyczajna agresja wobec legalnej władzy i wobec demokracji. W tym momencie każdy pretekst, nawet najbardziej głupi i niedorzeczny, będzie paliwem do walki z PiS. Ja osobiście nie wierzę w porozumienie.

Jednak nie samą polityką człowiek żyje…
Racja, chciałbym serdecznie zaprosić naszych czytelników 18 stycznia o godz. 19 do warszawskiego klubu Hybrydy, gdzie odbędzie się wspólne kolędowanie. Jednocześnie to wydarzenie oficjalnie zainicjuje działalność Klubu „Gazety Polskiej” Warszawa 2. Wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszam.