"Caryca" przed komisją śledczą Amber Gold. Problemem sądów był "czynnik ludzki"

  

Nie jestem Carycą, Marcin P. nie był chroniony przez wymiar sprawiedliwości, ale było szereg nieprawidłowości - powiedziała Anna Skupna, prezes Sądu Apelacyjnego w Gdańsku podczas przesłuchania komisji śledczej ws. Amber Gold. Jakie były rzeczywiste powody słabości wymiaru sprawiedliwości w apelacji gdańskiej ws. Amber Gold? - pytali posłowie. Skupna stwierdziła, że ich powodem był źle zorganizowany obieg informacji oraz czynnik ludzki...

Prezes Skupna powiedziała, że nie zna nikogo z władz Amber Gold I nie zna ludzi, którzy zainwestowali tam pieniądze. Skupna zapewniała jednak, że po wybuchu afery Amber Gold powzięto wiele działań naprawczych, sprawdzających i lustracyjnych.

 Lustracja odbyła się w 2012 roku. Afera toczyła się od 2009 roku, ale nie wiedzieliśmy o tej aferze. Nie było żadnych sygnałów… (…) Szkoda, że nie wiedzieliśmy.

Poseł PiS Marek Suski zwrócił uwagę, że sprawa była opisywana jeszcze przed 2009 rokiem. Suski dopytywał, czy słyszała, że mówi się o niej per „Caryca”.

Należałoby zapytać autorów artykułu. W gdańskim wymiarze sprawiedliwości takie określenie nie funkcjonuje…




Na pytanie, czy prezes Skupna wie, czy ktoś stał za Marcinem P.

Nie wiem, czy ktoś stał za Marcinem P. Nic o tym nie wiem… Nikt za nim nie stał, więc nie wiem, żeby ktoś stał… W gdańskim wymiarze sprawiedliwości. Gdzie indziej? Nie wiem, nie będę się na ten temat wypowiadać.

- powiedziała.

Pytana, dlaczego w Gdańsku panowały specjalne warunki dla działalności założonej przez Marcina P.

Nikt nie działał przychylnie w stosunku do Marcina P. Był to niefortunny zbieg okoliczności.

Prezes Skupna była dopytywana o układy w gdańskim wymiarze sprawiedliwości

  Grill w sprawie Amber Gold? Nic nie wiem o żadnych grillach… Nie uczestniczyłam w żadnych grillach.

- przekonywała.

Prezes Sądu Apelacyjnego była pytana o jedno z postępowań wobec kuratorów - postępowań zawieszanych i umorzonych

Ja już nie pamiętam takich szczegółów

- powiedziała sędzia.

Prezes Skupna nie przypomina sobie czy sprawą interesował się Donald Tusk. Sędzia zapewniła, że wyjaśniano przyczyny afery Amber Gold, że badane były sądy.

 Były lustracje we wszystkich sprawach, w których sąd orzekał w sprawie Marcina P. Te lustracje zakończyły się wnioskami - tam, gdzie stwierdzono nieprawidłowości, wydano zarządzenia. To były zarządzenia wskazujące na konieczność wysyłania kart karnych

— powiedziała pani prezes.

Skupna uchyliła się od odpowiedzi na pytanie, czy udzieliłaby przerwy w wykonaniu kary czterokrotnie skazanemu Marcinowi P.

Każdy sędzia orzeka zgodnie ze swoim sumieniem. Każdy sędzia ma swój styl pracy(...)Czy to przesłanka, by dostać przerwę w karze? Nie chciałabym oceniać.

Prezes Skupna przyznała, że była zaangażowana w wyjaśnienie sprawy Amber Gold.

Istota sprawy była w Sądzie Okręgowym i sądach rejonowych. Jeśli mówimy o przesłaniu akt, to miał miejsce taki fakt. Pan minister zwrócił się z prośbą o przesłanie akt - akt wykonawczych, spraw zakończonych. Ta sytuacja wyglądała w ten sposób: zadzwonił pan Hajduk, przyszło pismo faksem, które zadekretowałam w celu realizacji. Ta prośba została zrealizowana - akta zostały przesłane do ministerstwa

- powiedziała Skupna.

Odpowiadając na pytanie o kontrolę nad sądami w kontekście sprawy Amber Gold powiedziała:

Prezes SA sprawuje nadzór bezpośredni nad sądami okręgowymi. Natomiast nadzór nad sądami rejonowymi - bezpośredni - sprawuje prezes Sądu Okręgowego. Tak reguluje to ustawa. Pewne nieprawidłowości, o których mówimy - przy okazji Amber Gold - miały miejsce w sądach rejonowych.


To jedyny zaplanowany na dzisiaj świadek. Po południu członkowie komisji do spraw Amber Gold za zamkniętymi drzwiami będą podsumowywali wnioski z dotychczasowych przesłuchań. Na spotkaniu zapadną decyzje, czy należy wysłać pisma bądź zawiadomienia do odpowiednich instytucji, na przykład do organów ścigania.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: tvpparlament.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Wzięła pigułkę poronną - lekarz uratował dziecko. Teraz grozi mu... więzienie

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/trestletech

  

Czy za uratowanie życia dziecka można iść do więzienia? Ta historia pokazuje, że tak. Argentyńskiemu lekarzowi grożą dwa lata pozbawienia wolności, bo uratował dziecko pacjentki, która wzięła pigułkę poronną. Sąd uznał jednak, że lekarz postępując w ten sposób nie dopełnił obowiązków służbowych.

Historia rozpoczęła się, gdy do szpitala w Cipoletti zgłosiła się kobieta, która twierdziła, że zażyła pigułkę poronną, gdyż jej dziecko jest wynikiem gwałtu. Ordynator szpitala dr Leandro Rodríguez Lastra podjął jednak decyzję o uratowaniu dziecka. Urodziło się ono w 35 tygodniu ciąży i trafiło do adopcji. 

[polecam:https://niezalezna.pl/257163-w-glowie-sie-nie-miesci-demokratka-chce-mozliwosci-aborcji-w-chwili-porodu]

Choć dziewczynka jest zdrowa i ma już dwa lata sprawa ta trafiła przed oblicze sądu, a lekarza oskarżono o niedopełnienie obowiązków służbowych.

Dr Leandro Rodríguez Lastra oświadczył, iż postąpił zgodnie ze składaną przez siebie przysięgą lekarską. Podkreślał ponadto, że zażyte przez pacjentkę tabletki mają zastosowanie tylko na wczesnym etapie ciąży

- podaje dorzeczy.pl.

Te tłumaczenia nie przekonały jednak sądu, który uznał medyka za winnego zarzucanych mu czynów. Nie ogłoszono jeszcze wymiaru kary, ale grożą mu nawet dwa lata więzienia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: dorzeczy.pl, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl